statystyki

Odchorować gospodarcze spowolnienie. Czy musimy walczyć z dekoniunkturą?

autor: Marek Chądzyński31.10.2019, 07:33; Aktualizacja: 31.10.2019, 07:48
Inny przykład spolegliwości władzy wobec przedsiębiorców w czasie spowolnienia to podatki. A konkretnie praktyka administracji podatkowej

Inny przykład spolegliwości władzy wobec przedsiębiorców w czasie spowolnienia to podatki. A konkretnie praktyka administracji podatkowejźródło: ShutterStock

Nie ma sensu za wszelką cenę walczyć z dekoniunkturą. To tak jakby wszystkimi możliwymi sposobami próbować unikać ospy wietrznej, której przebycie uodparnia na resztę życia.

S powolnienie to nie kryzys. Wcale nie musi być gospodarczą destrukcją. Gospodarka nadal się rozwija, tylko słabiej. Maleje popyt, firmy mają mniejsze zyski, ale sytuacja nie jest na tyle poważna, by prowadzić do trwałej utraty jakichś ekonomicznych zasobów. Taka forma dekoniunktury, u progu której – jak wiele na to wskazuje – właśnie stoimy, może mieć wręcz dobry efekt. Trzymając się medycznych porównań: może zadziałać prewencyjnie jak szczepionka przed dużo gorszym kryzysem w przyszłości. Muszą jednak zostać spełnione pewne warunki, dostarczone odpowiednie przeciwciała, które podniosą naszą ekonomiczną odporność.

Odkręcenie regulacyjnej śruby

To, że Michael O , Leary, szef tanich linii lotniczych Ryanair, lubi szokować, wiadomo nie od wczoraj. Ale gdy w lutym 2008 r. powiedział, że jego branża potrzebuje recesji, wprawił wszystkich w osłupienie. – Nie wiem, dlaczego próbujemy jej zapobiec. My przecież potrzebujemy recesji – stwierdził szef Ryanaira i dorzucił, że z radością powitałby spowolnienie gospodarcze trwające co najmniej rok. Dlaczego? Bo pomogłoby to branży lotniczej pozbyć się różnych opłat środowiskowych i „wielu bzdur o środowisku, o których mówi się w odniesieniu do lotnictwa”. Jego zdaniem recesja pozwoliłaby też ukrócić „regulacyjną niekompetencję”, czyli zmusić niektóre lotniska do obniżenia opłat. Bo to one są główną barierą wejścia dla takich firm jak Ryanair.

Marzenie O , Learyego spełniło się z nawiązką. Kilka miesięcy później wybuchł światowy kryzys finansowy, który rzeczywiście wepchnął największe gospodarki świata w nie lada kłopoty. A przy tym zweryfikował słowa szefa tanich linii. Okazało się, że miał on sporo racji, gdy stawiał swoje diagnozy. Co prawda recesja to zawsze zło, bolesna choroba, z której wyjście jest długie i kosztowne: ze wzrostem bezrobocia, ubożeniem niektórych grup społecznych, miliardami euro wydanymi na ratowanie upadających banków. Ale co do zasady O , Leary się nie pomylił: gorsza koniunktura w gospodarce zmusza decydentów do stosowania bardziej liberalnego podejścia – regulacyjnego poluzowania w sektorze przedsiębiorstw. Jednym z przykładów były działania polskich władz z lat 2007–2015, dla których punktem honoru było utrzymanie polskiej zielonej wyspy na oceanie europejskiej recesji.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane