Aktywność przemysłu naszych zachodnich sąsiadów jest w lipcu najniższa od siedmiu lat – wynika z badania firmy IHS Markit.
Obliczany przez Markit PMI – wskaźnik menedżerów logistyki – znalazł się na najniższym poziomie od lipca 2019 r. Wyniósł 43,1 pkt. Jeśli indeks jest powyżej 50 pkt, sygnalizuje, że przemysł się rozwija. Jeśli poniżej – sugeruje recesję. Spadek PKB jest możliwy, ale według twórców badania recesja będzie płytka.
– Utrzymujący się solidny wzrost w sektorze usług oznacza, że gospodarka RFN „trzyma głowę tuż nad wodą”. Ale i tutaj są oznaki zwiększonych obaw wśród firm. Optymizm osiągnął najniższy poziom od trzech i pół roku – komentuje Phil Smith, ekonomista IHS Markit.
Reklama
Piętą achillesową Niemiec jest przemysł motoryzacyjny. Popyt na auta spada, a firmy muszą dokonywać dużych inwestycji, by przestawiać się z produkcji samochodów spalinowych na elektryczne lub hybrydy. Firmom – nie tylko koncernom motoryzacyjnym – szkodzi hamowanie handlu międzynarodowego i obniżki prognoz wzrostu gospodarczego na świecie.
W lipcu słabsza jest kondycja przemysłu w całej strefie euro, chociaż tam PMI utrzymuje się powyżej 50 pkt (wyniósł 51,5 pkt).

Reklama
Rosnące ryzyko recesji w Niemczech to zła wiadomość dla polskich firm. Oznacza to bowiem, że i one muszą się liczyć z mniejszym popytem z zagranicy. Po lepszych od oczekiwań danych z początku roku ekonomiści podnosili tegoroczne prognozy wzrostu dla naszej gospodarki. Niektórzy mówili o dynamice PKB w okolicach 5 proc. Teraz można się spodziewać mniejszego optymizmu.
– Nasza prognoza na cały rok to 4,3 proc. Jeszcze niedawno mogła wydawać się dość konserwatywna, ale nie zmienialiśmy jej właśnie ze względu na słabszą koniunkturę w Europie Zachodniej – mówił na wtorkowym spotkaniu z dziennikarzami Maciej Reluga, główny ekonomista Santander Bank Polska.
Spowolnienie wzrostu w Polsce będzie miało też inne źródła. Po wtorkowych danych Głównego Urzędy Statystycznego mówiących, że produkcja budowlano-montażowa w czerwcu niespodziewanie spadła o 0,7 proc. w skali roku, ekonomiści Credit Agricole Bank Polska mówią o „końcu budowlanego eldorado”. Miesiąc wcześniej był jeszcze niemal 10-proc. wzrost.
Wyhamowanie wynika w znacznej mierze z różnicy w liczbie dni roboczych, jednak analitycy zrobili się ostrożni. „Dane o produkcji budowlano-montażowej są kolejnym – po gorszych od oczekiwań danych o czerwcowej produkcji przemysłowej – sygnałem znaczącego ryzyka w dół dla naszej prognozy wzrostu PKB w II kw. (5,0 proc. r/r) i w całym 2019 r. (4,7 proc.)” – napisali w komentarzu specjaliści z Credit Agricole.
„Portfel zamówień i produkcja są oceniane negatywnie. Prognozy w tym zakresie są mniej korzystne od formułowanych w czerwcu. Sytuacja finansowa oceniana jest pesymistycznie, nieco gorzej niż w ubiegłym miesiącu, a odpowiednie przewidywania są zbliżone do formułowanych w czerwcu” – napisał w podsumowaniu badania koniunktury w krajowych firmach przemysłowych GUS.
W strefie euro wczorajsze dane miały szczególne znaczenie, bo pojawiły się dzień przed posiedzeniem Rady Prezesów Europejskiego Banku Centralnego. Odchodzący prezes EBC Mario Draghi już od kilku miesięcy sugeruje, że jeśli utrzymywać się będą sygnały słabości gospodarki eurolandu, a inflacja pozostanie niska, to bank nadal będzie prowadził ekspansywną politykę, sprzyjającą m.in. słabości euro. Część ekonomistów spodziewa się, że EBC zasugeruje, iż stopy mogą jeszcze pójść w dół (choć główna stopa banku z siedzibą we Frankfurcie jest już ujemna). Formalnej decyzji w sprawie poluzowania polityki (może to być obniżka stóp, mogą być inne działania skutkujące zwiększeniem ilości pieniądza w gospodarce) spodziewają się we wrześniu.
EBC będzie brał pod uwagę nie tylko dane o PMI. We wtorek bank opublikował wyniki nowego badania dotyczącego rynku kredytowego wśród osób odpowiedzialnych za udzielanie pożyczek w bankach eurolandu. Wynika z nich, że już w II kw. banki ograniczyły dostęp do kredytu. To zaś będzie miało negatywne konsekwencje np. dla inwestycji w krajach Europy Zachodniej.
Prognozy 5 proc. wzrostu PKB dla Polski raczej się nie utrzymają