Wykonawcy tracą szanse na publiczne kontrakty, bo przesyłane przez internet pliki nie zawsze udaje się odczytać. Ustalenie, po czyjej stronie był błąd, jest często niemożliwe.
Narzędzia elektroniczne mają niestety to do siebie, że czasem zawodzą. Szczególnie dotkliwe jest to w przetargach. Gdy nie można otworzyć pliku z ofertą, to wykonawca najczęściej bezpowrotnie traci szansę na wygraną. Z kolei dla zamawiającego może to oznaczać konieczność wybrania droższego wykonawcy.
Niedawny przykład – przetarg na dostawę sprzętu medycznego dla jednego ze szpitali. Wiedząc o problemach, jakie bywają przy korzystaniu z miniPortalu, dwaj wykonawcy składają oferty z wyprzedzeniem, na dzień przed upływem terminu. Otrzymują potwierdzenie ich przesłania, zamawiający również widzi je w swojej skrzynce ePUAP. Gdy jednak nadchodzi moment otwarcia, okazuje się, że nie można pobrać plików. Zamawiający jest bezradny. Pisze do Service Desk ePUAP (to za pośrednictwem tego portalu przesyłane są pliki). Odpowiedź otrzymuje po ponad miesiącu. „Referencja do załącznika w dokumencie XML wskazuje na pliki, które nie znajdują się na zasobie, co jest przyczyną braku możliwości ich pobrania” – piszą pracownicy Service Desk i sugerują ponowne przesłanie oferty. Prawdopodobnie nie wiedzą, że oznaczałoby to złamanie prawa.