statystyki

Czy prognozowanie w Polsce powtórki z kryzysu greckiego jest uzasadnione?

autor: Piotr Wójcik12.05.2019, 10:00
Mamy wiele realnych problemów, o których trzeba mówić, debatować i pisać. Straszenie scenariuszem greckim tylko nas od nich odciąga.

Mamy wiele realnych problemów, o których trzeba mówić, debatować i pisać. Straszenie scenariuszem greckim tylko nas od nich odciąga.źródło: ShutterStock

Gdyby Polska miała tak wysokie daniny publiczne jak Niemcy, to starczyłoby nam co najmniej na dwie piątki Kaczyńskiego.

"S cenariusz grecki” to od kilku lat ulubiony straszak polskich komentatorów i polityków opozycji, który ma nas przekonać, że działania rządzących doprowadzą do gospodarczej katastrofy. Ostatnią okazją do sięgnięcia po to narzędzie i wieszczenia nadejścia kryzysu stało się ogłoszenie wartej ok. 40 mld zł piątki Kaczyńskiego. Marek Belka w niedawnej rozmowie z Onetem stwierdził np., że „możemy mieć problemy typu Grecja light”. Jeszcze dalej poszedł Leszek Balcerowicz, ogłaszając w programie „Kropka nad i”, że już „w tej chwili jesteśmy na drodze, która może prowadzić do scenariusza greckiego”. Przed 2015 r. podobnej retoryki używali zresztą także politycy PiS, żeby wykazać zgubne – ich zdaniem – skutki polityki ówczesnej władzy.

Ci, którzy chętnie sięgają po przykład Grecji, aby prognozować poważne problemy Polski, nie tylko pomijają ogromne różnice między tymi gospodarkami, lecz także skrajnie upraszczają czynniki wywołujące kryzysy. A konkretnie sprowadzają je do jednego wskaźnika – długu publicznego. Tymczasem ani nie stanowi on głównej przyczyny kryzysu w Helladzie, ani kryzysów w ogóle. Wręcz przeciwnie, jest przede wszystkim ich skutkiem. Co więcej, cięcia wydatków publicznych w okresie załamania gospodarczego mogą nawet pogłębić jego konsekwencje. „Gdyby polityczni decydenci potrafili rozróżniać powody występowania deficytów budżetowych, stałoby się jasne, że zalecenie polityki oszczędzania było pozbawione sensu” – napisała na stronie Flassbeck Economics niemiecka ekonomistka Friederike Spiecker, podsumowując ostatnią recesję w strefie euro.


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze (1)

  • Andrzej(2019-05-12 22:55) Zgłoś naruszenie 10

    Aby zrozumieć różnice między Niemcami a Polską raczej nie należy kierować się wysokością obciążeń podatkowych. Oszczędności krajowe Polska niskie - Niemcy wysokie Międzynarodowy podział pracy Niemcy doskonała pozycja własnych firm, nadwyżka eksportowa, produkty na najwyższym poziomie. Polska filie zagranicznych koncernów, outsorcing częściej deficyt niż nadwyżka w handlu zagranicznym. Budżet Niemcy nadwyżka Polska deficyt wyjątkowo duży jak na czasy dobrej koniunktury. Poziom aktywności zawodowej Niemcy wysoki- Polska niski. Myślenie ma przyszłość. Najpierw trzeba zbudować potęgę gospodarczą a potem można konsumować jak w Niemczech a na odwrót nie wypali.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane