statystyki

Ułańska fantazja, czyli jak wydawaliśmy unijne pieniądze

autor: Jakub Kapiszewski27.04.2019, 08:45
Inwestycje unijne to nie tylko projekty za setki milionów złotych, ale też przedsięwzięcia za kilkanaście, kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy

Inwestycje unijne to nie tylko projekty za setki milionów złotych, ale też przedsięwzięcia za kilkanaście, kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcyźródło: ShutterStock

Od czasu akcesji do Polski trafiły setki miliardów złotych w postaci funduszy unijnych. Nie zawsze inwestowaliśmy je z głową.

Doskonałym tego przykładem jest okręt flagowy polskich kolei. Kupiony z myślą o podniesieniu komfortu, ale przede wszystkim skróceniu czasu przejazdów. I tutaj pojawił się problem. Bo żeby jeździć szybciej, oprócz odpowiedniego taboru, potrzebna jest jeszcze infrastruktura. O tym, że nadal jej nie ma, można się przekonać, podróżując linią łączącą Warszawę z Gdańskiem. Chociaż tory pozwalają składom na rozwinięcie prędkości, w praktyce jest to niemożliwe ze względu na brak nowoczesnego systemu sterowania ruchem. Ten miał zostać oddany do użytku w grudniu 2017 r., ale ostatecznie ma być gotowy dopiero w tym roku. Wtedy pendolino pomknie do stolicy Pomorza z prędkością 200 km/h (ale i tak nie na całej długości trasy), co uwzględni grudniowy rozkład jazdy. Czas przejazdu skróci się o 15 min. – do dwóch i pół godziny. W 2013 r. Najwyższa Izba Kontroli uznała, że to niedopasowanie infrastruktury i taboru uczyniło zakup włoskich składów „nieuzasadnionym ekonomicznie”.

Na początku inwestycję chwalono jako dalekosiężną. Podziemny dworzec miał obsługiwać m.in. planowaną na początku obecnej dekady kolej dużych prędkości, której budowę ostatecznie odłożono jednak na półkę (chociaż ożyła wraz z planami budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego). Na razie warte prawie 2 mld zł przedsięwzięcie świeci pustkami, ponieważ dopiero niedawno rozpoczęto inną inwestycję, która jest kluczowa dla powodzenia podziemnego dworca. Chodzi o budowę tunelu średnicowego, który połączy Łódź Fabryczną ze znajdującym się po drugiej stronie centrum dworcem Łódź Kaliska (przewiduje osobną nitkę na kolej dużych prędkości). Według najnowszych danych Urzędu Transportu Kolejowego (za 2017 r.) podziemny terminal obsługuje dziennie ok. 7,7 tys. pasażerów – mniej niż Tczew czy Żyrardów.

Kolej można generalnie uznać za największą straconą szansę poprzedniej perspektywy finansowej. Najwyższa Izba Kontroli na początku 2017 r. uznała, że kolejarze byli kompletnie nieprzygotowani do zagospodarowania wynegocjowanej dla nich puli pieniędzy. Paraliż na torach był totalny. Nie tylko nie udało się wykorzystać wszystkich funduszy (spożytkowaliśmy 4,1 z 4,9 mld euro), to jeszcze w ramach przekazanej nam transzy musieliśmy przesuwać środki z remontów na zakupy taboru (inaczej przepadłoby jeszcze więcej pieniędzy). Wiele rozpoczętych inwestycji kończono zaś z gigantycznym poślizgiem, już w trakcie obecnej perspektywy. Kolejarze bronili się, że projekty były bardzo skomplikowane (remonty często oznaczały budowę linii od nowa). Mimo to nie wyciągnięto żadnej nauki na przyszłość: resort infrastruktury obawia się, że w obecnej perspektywie finansowej znów nie uda się wykorzystać wszystkich funduszy.

Warszawska kolejka podziemna była jedną z najdroższych inwestycji dofinansowanych z pieniędzy unijnych w poprzedniej perspektywie finansowej, a także jedną z najkosztowniejszych w obecnej. Jej przebieg na wschodnim brzegu Wisły z pewnością będzie wywoływał kontrowersje jeszcze przez wiele lat. W szczególności zastrzeżenia budzi to, że metro nie dotrze do dramatycznie potrzebującej dobrej łączności z centrum miasta dzielnicy Białołęka, gdzie znajduje się wiele atrakcyjnych terenów inwestycyjnych. Zapewni za to dojazd mieszkańcom Zacisza, czyli części Targówka, gdzie dominuje zabudowa jednorodzinna. W tym sensie wschodnia odnoga kolejki podziemnej marnuje swój miastotwórczy potencjał.


Pozostało jeszcze 67% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Komentarze (14)

  • dziurawe Prawo i durszlakowa Sprawiedliwosc(2019-04-27 16:20) Zgłoś naruszenie 3511

    Na szkoly prywatne poszlo dla Rydzyka a teraz UE domaga sie zwrotu bo Rydzyk wprowadzil dyskryminacje wywalal za brak zaswiadczenia od proboszcza jako przyklad etyki, milosci i tolerancji chrzescijanskiej ktora promowal JP2

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Złote Czasy Łatwej Kasy....(2019-04-27 16:30) Zgłoś naruszenie 262

    dużo było dobrego i to bezdyskusyjnie.... i dużo na bzdety

    Odpowiedz
  • Polak(2019-04-27 13:48) Zgłoś naruszenie 2533

    Na unijnych dotacjach upasło się ruskie dziadostwo, żaden Polak nie dostał ani złotówki

    Odpowiedz
  • alelleuja i do przodu(2019-04-28 09:48) Zgłoś naruszenie 195

    A czego się spodziewacie po bękartach czarnej mafii? O takę Polskę walczyła Solidarność z klerem. I za taką biskupi dziękuję Kaczafiemu. Za mord na dziennikarzu Słowacy zmienili sobie ekipę przy żłobie. A u nas po zgonie dziennikarza Ziętary czy brata posła Chruszcza - wszystko zostaje po staremu. Kto się gadza na bycie okradanym ten będzie dalej okradany.

    Odpowiedz
  • jurasN(2019-04-27 12:30) Zgłoś naruszenie 1617

    Pendolino, jak każdy inny pojazd kolejowy, ma okres trwałości inny niż np. samochody. Tabor kolejowy buduje się na KILKADZIESIĄT lat eksploatacji. Teraz pytanie retoryczne: ile lat czekalibyśmy na zwiększenie dopuszczalnej prędkości na torach PKP, gdyby nie wymusił tego zakup pendolino???

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Piotr praktyczny(2019-04-28 13:12) Zgłoś naruszenie 161

    Wśród beneficjentów funduszy unijnych wciąż dominuje grupa, która ma pomysł na ich wyrwanie, czyli obłowienie się. Do nielicznych wyjątków należą firmy, które potrafią wykorzystać dotacje, by przejść na wyższy potencjał technologiczny, stać się bardziej konkurencyjnymi i zwiększyć produkcję. Niestety w tym niechlubnym wyścigu marnotrawienia szans przodują nasze uczelnie. Prowadzone są tam pseudo badania i realizowane pseudo projekty. Do wyjątków należą projekty, które autentycznie znajdują wdrożenie przemysłowe. "Naukowcy" uważają, że te pieniądze im się należą jak psu buda. Generują projekty "na promy kosmiczne", gdy nigdy nie zbudowali nawet latającego modelu samolotu, co więcej nie ma takiego zapotrzebowania na takie "promy"! Uważam, że najwyższy czas zmienić sposób oceny działalności naukowej szczególnie uczelni technicznych. Obecnie w ocenie tej liczą się głównie punkty za publikacje naukowe, a najwyższym poziomem naukowości jest bezużyteczność. Czas by liczyła się przydatność prowadzonych w nich badań, która ma się przekładać na wzmocnienie potencjału gospodarczego i konkurencyjności naszego przemysłu.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • barany (2019-04-27 12:38) Zgłoś naruszenie 134

    do ułanów wam barany dużooooooo brakuje

    Odpowiedz
  • MM(2019-04-28 09:31) Zgłoś naruszenie 121

    JEŚLI SIĘ ROBI TO ZAWSZE SIĘ ZROBI NIGDY NIE BYŁO TAK ŻE PÓŹNIEJ ZROBIŁO BY SIĘ INACZEJ I LEPIEJ ;JAK POWIADAJĄ NAUKA KOSZTUJE ;GORZEJ JEST KIEDY POLAK PRZED SZKODA I PO SZKODZIE JAK BYŁ DURNY TAK NIM POZOSTANIE,NAJLEPIEJ BUDOWAĆ ZAMKI NA LODZIE I OPOWIADAĆ CO SIĘ NIE ZROBI ,JACY ONI MOCNI W GĘBIE TYPOWY BOLSZEWIZM

    Odpowiedz
  • zenek(2019-04-27 15:12) Zgłoś naruszenie 1112

    A kto tak budował ,już brakło koncepcji żeby napisać PO?-budowano,zrobiono,wykonano-zielone ludziki?

    Odpowiedz
  • x pawelek(2019-04-28 20:28) Zgłoś naruszenie 30

    W zglaaszanych patentach ,w 2017, Polska plasuje sie tuz za...... Luksemburgiem i 50x za........ Niemcami! Strajk w szkolach to.......co , pomaga czy.....!?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane