Czy słyszeliście o notowanej na rynku NewConnect krakowskiej spółce Geotrekk? Nie? Giełda zawiesiła właśnie obrót jej akcjami, ponieważ nie opublikowała ona sprawozdania za II kwartał. W lipcu KNF ukarał spółkę za naruszenie obowiązków informacyjnych.
Firma powstała w 2011 r. w wyniku połączenia trzech spółek z ograniczoną odpowiedzialnością – PlayMakers z Warszawy, PressTrix z Gliwic oraz MediaBreakers z Zabrza. Do końca 2015 r. funkcjonowała pod tą pierwszą nazwą, a przeważającym przedmiotem działalności wykazanym w KRS była produkcja filmów, nagrań wideo i programów telewizyjnych. W lutym 2014 r. uchwalono zmianę nazwy na A’Vista Ventures, ale ta zmiana nie została zarejestrowana. Kolejną zmianę, na obecną, uchwalono w grudniu 2016 r. Przy okazji zmieniony został przedmiot działalności spółki. Jest to obecnie produkcja statków powietrznych, statków kosmicznych i podobnych maszyn. Niech to nikogo nie zmyli: spółka nie uczestniczy w programie Rakieta+ i nie postanowiła produkować dronów. Nowa strategia miała dotyczyć mechatroniki oraz działań szkoleniowych dla sektora bezzałogowych środków transportu.
Ale że ciągle jeszcze jesteśmy objęci programem budowy miliona samochodów elektrycznych, chcąc dostosować się do oficjalnych trendów, w lutym bieżącego roku ogłoszono zmianę strategii. Spółka zaczęła tworzyć „rozwiązanie w zakresie mikrofurgonów towarowych na bazie trójkołowych i czterokołowych riksz elektrycznych”. Ponadto jeszcze w pierwszym półroczu chciała zostać dystrybutorem mobilnych magazynów energii różnej pojemności. Całość pod nową nazwą ElectroMobilBox.
Reklama
Więcej informacji miało się pojawić podczas nadzwyczajnego walnego zgromadzenia zapowiedzianego na koniec kwietnia. Dwa dni przed dniem walnego zgromadzenia zarząd podał się do dymisji. Na walnym odstąpiono od realizacji porządku obrad – z uwagi na wątpliwości co do listy akcjonariuszy. Kolejne walne, w czerwcu oraz we wrześniu, nie odbyły się.
Akcje spółki zadebiutowały na rynku NewConnect w lutym 2012 r. Suma bilansowa wynosiła wówczas 1,6 mln zł, a głównym składnikiem bilansu nie była, co wydawało się naturalne, wartość firmy przejętych spółek. Po dokładnej analizie bilansu okazuje się, że spółka miała w swoich aktywach znacznie ciekawsze pozycje zaksięgowane jako wartości niematerialne i prawne. Na przykład „modele biznesowe i plany produkcyjne” (jedna czwarta aktywów!) czy „spoty telewizyjne i formaty” (jedna trzecia aktywów!). Tu mam problem natury lingwistyczno-biznesowej. Określenie „spot telewizyjny” oznacza krótki film. Zaksięgowanie takich często kilkudziesięciosekundowych filmików jako aktywa trwałe świadczyło o wizjonerstwie osób sporządzających sprawozdanie finansowe.

Reklama
W ujęciu realnym opisane aktywa nie miały wartości. Zero, nic. Parafrazując „Ziemię obiecaną” Władysława Reymonta, można powiedzieć, że udziałowcy trzech łączących się spółek z ograniczoną odpowiedzialnością zaśmiali się głośno i powiedzieli: „Ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic, to razem właśnie mamy tyle, w sam raz tyle, żeby założyć wielką fabrykę”. I nie był to taki zły pomysł. Proszę pamiętać, że w obecnych czasach to się nieraz udaje, a media pełne są opowieści o tych, którym się udało. Wystarczy przeanalizować historię sklepów i portali internetowych, a teraz spółek produkujących gry. Z tym że nie wszystkich.
O tym, komu w biznesie się uda, a komu nie, decyduje wiele różnych czynników, które nie mają nic wspólnego z posiadanymi umiejętnościami. Najważniejsze z nich to przypadek i szczęście. Jak pisał w swoich książkach Nassim Taleb: średni sukces można wytłumaczyć umiejętnościami i wytrwałą pracą, ale wielki sukces należy przypisać zmienności.
Wracając do spółki. Zabrakło wszystkiego. Niestety najbardziej pieniędzy. W ciągu dwóch lat opisane aktywa zostały w całości zamortyzowane. I tu możemy znaleźć kolejne księgowe ciekawostki. Na przykład łączne przychody ze sprzedaży, przez wszystkie lata (od utworzenia firmy do dziś), stanowiły połowę opisanej wartości początkowej opisanych wcześniej „spotów i formatów”. To oznacza, że kolejna pozycja aktywów trwałych „modele i plany” nigdy na siebie nie zarobiła.
Ktoś sporządził te modele oraz plany produkcyjne. To, że prezentowano w nich optymistyczne prognozy, jest naturalne. Więcej, jest to zgodne z popularną wśród badaczy ksiąg tajemnych zwanych ładem korporacyjnym teorią agencji. Prawie każdy pracownik będzie chciał udowodnić swoją przydatność, w trosce o swoje miejsce pracy. Problemy zaczynają się później. Kolejno wymieniając, ktoś to wszystko wycenił, ktoś zaksięgował, ktoś sporządził dokument informacyjny. Tu przerywam łańcuszek, bo może się okazać, że wszyscy byli zainteresowani sukcesem. Tylko inwestorzy zawiedli. O czym spółka napisała tydzień po debiucie, publikując komunikat „opinia Zarządu Emitenta w sprawie spadku kursu akcji”. Zasugerowano tam, że „obecna wycena Emitenta w ocenie jego Zarządu nie odzwierciedla godziwej wartości spółki. Podobnych wniosków nasuwać może także analiza wskaźnikowa, w której wskaźnik C/WK Emitenta sytuuje się znacząco poniżej średniej dla całego sektora Media na rynku NewConnect”. No cóż, podstawą do obliczania wskaźnika jest wartość księgowa spółki. Składniki majątku, które opisałem wcześniej, stanowiły jedną drugą i jedną trzecią aktywów. Ich wartość godziwą przemilczę, ale w bilansie było to pięć szóstych. Można mieć umiejętności i pracować wytrwale, ale szczęściu trzeba dać szansę, czyli zasilić spółkę w realny kapitał.