Tak się złożyło, że krótko potem siedziałem kilka krzeseł od Nasha na utrzymanym w dość nieformalnej atmosferze zjeździe ekonomistów w niemieckim Lindau. Potem były nawet tańce, w których sędziwy noblista aktywnie się udzielał. Nash zmarł kilka lat później, ale już wtedy, gdy miałem okazję obserwować go na żywo, nie wyglądał na kogoś, kto wieczorami siada do tajnego superkomputera i rozwija nikczemny plan stworzenia globalnej kryptowaluty, która podważy oficjalny kontrolowany przez światowe rządy obieg monetarny. Koniec końców nie odważyłem się zapytać, czy jest Satoshim Nakamoto. Ani nawet, co sądzi o kryptowalutach. I szczerze mówiąc, do dziś nie mam jasności na temat kryptowalut.