Po ostatniej fali spadków notowań posiadacze akcji we wszystkich krajach połączyli się w bólu z posiadaczami kryptowaluty bitcoin. Ale to poczucie straty, czy w ogóle emocje towarzyszące inwestycji, to chyba jedyna rzecz, która łączą obydwa światy – oczywiście poza prawem popytu i podaży. Na giełdzie akcji i kryptowalut można dużo zyskać i dużo stracić. I tu, i tu, niektórych może zaślepić żądza zysku.

Akcje dostarczają inwestorom emocji od setek lat, bitcoin od niedawna, powstał zaledwie w 2009 r. Jego twórca/cy ukrywający się pod pseudonimem Satoshi Nakamoto, nie przewidując zapewne aż tak burzliwych losów swego wynalazku pisał/ali: kupienie kilku bitcoinów może mieć sens, na wypadek jakby miały one zadziałać. Jeśli pomyśli w ten sposób odpowiednio dużo osób, to stanie się to samospełniającą przepowiednią.

I stało się: zainteresowanie bitcoinami w minionym roku było olbrzymie, rosło wraz z ich ceną na giełdach kryptowalut z 1 tys. do 20 tys. dolarów. Ale od grudnia spadł do 6 tys. Straty jakie ponieśli posiadacze bitcoinów przeciwnicy kryptowalut – a jest ich całkiem sporo - obrazowali w Internecie memami ze zdjęciami aut: w grudniu to było Lamborghini, a w lutym plastikowe autko dla dzieci.