W sobotę minie 10 lat od upadku banku Lehman Brothers. Wiele się od tego czasu zmieniło, ale świat wciąż nie jest całkowicie zabezpieczony przed nadejściem kolejnego kryzysu
Ostatni prezes banku Richard Fuld do dzisiaj nie bierze odpowiedzialności za upadek firmy. Jeszcze dwa lata temu, podczas jednego z rzadkich wystąpień publicznych, nie miał sobie nic do zarzucenia w kwestii zarządzania feralną instytucją. Zapytany przez jednego ze słuchaczy, dlaczego w takim razie po upadłości banku nie odjechał po prostu w stronę zachodzącego słońca, odparł: „Wypchaj się”.
Jak się okazało, Lehman Brothers nie był „zbyt duży, by upaść”. Niestety dekadę po kryzysie o wielu bankach nie można tak powiedzieć. Nie tylko pięć największych instytucji inwestycyjnych na świecie wciąż zgarnia 1/3 przychodów całego sektora, ale ich skład jest praktycznie taki sam, jak dekadę temu: do JP Morgana, Goldman Sachsa, Morgana Stanleya i Citi dołączył Bank of America Merrill Lynch (zajął miejsce szwajcarskiego UBS). Co więcej, wartość aktywów największych banków w porównaniu do amerykańskiego PKB nawet wzrosła. O ile w 2008 r. odsetek ten wynosił 43 proc., to obecnie jest to mniej więcej połowa.