Po dwóch latach zaciskania pasa, w tym roku akcjonariusze dostaną wyższe wypłaty z zysków. Do budżetu trafi nawet 3 mld zł
Wzrost zysków kontrolowanych przez państwo spółek daje szansę na wyższe niż przed rokiem dywidendy / Dziennik Gazeta Prawna
Odkąd rządy w kontrolowanych przez państwo spółkach przejęli menedżerowie wyznaczeni przez PiS, te znacznie zmniejszyły wysokość wypłacanych dywidend. W żadnym z dwóch poprzednich lat przychody budżetu z dywidend i wypłat z zysku nie przekroczyły 2,5 mld zł i były najniższe od ponad dekady. Wiele wskazuje na to, że w tym roku przekroczą 3 mld zł. Nie dlatego, że spółki zmieniły politykę dywidendową i znów wypłacają posiadaczom akcji – głównie Skarbowi Państwa, ale też mniejszościowym udziałowcom – większość zysków. Chodzi o to, że zarobiły więcej niż rok wcześniej i mają więcej pieniędzy do podziału.
Reklama
Duzi nie zawiodą
Zysk PGNiG, jak wynika z prognoz analityków, mógł w 2017 r. przekroczyć po raz pierwszy w historii 3 mld zł. Polityka dywidendowa spółki zakłada, że do akcjonariuszy trafia maksymalnie połowa zysku grupy kapitałowej. W zeszłym roku spółka wypłaciła 49 proc. wyniku finansowego za 2016 r. Prezes PGNiG Piotr Woźniak zadeklarował, że w tym roku powinno być podobnie.

Reklama
– Oceniam, że PGNiG wypłaci dywidendę w wysokości 25 gr na akcję – mówi Krzysztof Pado, analityk BDM. To historyczny rekord. Najwięcej zgarnie Skarb Państwa, do którego należy 72 proc. akcji. Przy 25 gr na akcję do budżetu wpłynie 1 mld zł, co zapewni wykonanie tegorocznego planu zapisanego w ustawie w ponad 40 proc. Chyba że główny akcjonariusz podejmie decyzję, żeby nie dzielić się pieniędzmi PGNiG z mniejszościowymi udziałowcami.
– PGNiG deklaruje, że będzie kupowało złoża gazu w Norwegii, ale jeśli dokona tej inwestycji, to raczej pod koniec roku. Co nie będzie przeszkodą w wypłacie dywidendy. Nie można jednak wykluczyć, że resort energii znajdzie firmie jakieś nowe cele inwestycyjne, których zupełnie się nie spodziewamy – dodaje Krzysztof Pado.
Wysokiej dywidendy mogą oczekiwać także akcjonariusze PZU. Prezentując w styczniu nową strategię, lider rynku ubezpieczeniowego potwierdził, że zamierza wypłacać posiadaczom akcji przynajmniej połowę skonsolidowanego zysku netto. Spółka zastrzegała, że 20 proc. zarobionych pieniędzy potrzebować będzie na sfinansowanie rozwoju, pozostałe 30 proc. – jeśli PZU nie będzie ich potrzebować np. na przejęcia – także może trafić do akcjonariuszy.
– Nic nie wskazuje na to, żeby spółka miała w tym roku dokonać jakiejś akwizycji, zatem do akcjonariuszy powinno trafić 80 proc. zysku – ocenia Michał Konarski, analityk DM mBanku.
A ten w zeszłym roku urósł. PZU zarobiło więcej dzięki podniesieniu cen polis, dobrej koniunkturze na rynkach finansowych i przejęciu kontroli nad Pekao. Dzięki posiadaniu 20 proc. akcji drugiego co do wielkości banku w Polsce zysk PZU za 2017 r. powiększył się o kilkaset milionów. Analitycy szacują, że ubezpieczyciel zarobił 2,9 mld zł. Oznacza to, że na jedną akcję PZU powinien wypłacić 2,68 zł dywidendy, niemal dwa razy więcej niż rok temu. Do budżetu państwa trafi z tego tytułu niemal 800 mln zł.
Po czterech latach przerwy Skarb Państwa może liczyć także na dywidendę od PKO BP. W swojej strategii do 2020 r. bank deklaruje, że jego intencją jest dzielenie się zyskiem z udziałowcami każdego roku, ale decydujące w sprawie jest stanowisko Komisji Nadzoru Finansowego. Ta pilnuje, żeby banki utrzymywały na odpowiednim poziomie kapitały własne i w poprzednich latach sugerowała PKO BP niewypłacanie dywidendy. Tym razem wszystko wskazuje na to, że akcjonariusze otrzymają jedną czwartą zysku za 2017 r., szacowanego na ok. 3 mld zł. Na jedną akcję przypadnie ok. 60 gr, co daje 220 mln zł wpływów budżetowych.
Orlen sypnie pieniędzmi
Na rekordową dywidendę mogą liczyć również akcjonariusze Orlenu. Spółka opublikowała raport za IV kwartał zeszłego roku, z którego wynika, że w zeszłym roku miała 6,7 mld zł zysku. To najlepsze osiągnięcie w historii. Orlen nie powinien mieć zatem kłopotów z wypełnieniem swojej strategii dzielenia się zyskiem zakładającej, że z roku na rok dywidenda przypadająca na jedną akcję będzie coraz wyższa. W zeszłym roku płacił 3 zł na akcję.
– Zakładam, że dywidenda wzrośnie symbolicznie, do 3,03 zł. Jeśli potwierdzą się doniesienia o zaangażowaniu spółki w budowę elektrowni jądrowej, to może się zdarzyć tak, że zamiast podnosić dywidendę Orlen będzie akumulował kapitał. Ale to nie stanie się jeszcze w tym roku – zwraca uwagę Michał Kozak, analityk DM Trigon.
Budżet państwa powinien otrzymać w tym roku z Orlenu przynajmniej 350 mln zł.
Energetyka symbolicznie
Na jedynie symboliczne wpływy może liczyć w przypadku branży energetycznej. Dwa z czterech kontrolowanych przez państwo koncernów energetycznych – PGE i Tauron – zadeklarowały, że do 2020 r. mogą nie wypłacić żadnej dywidendy. Choć obydwie spółki zwiększyły w zeszłym roku zyski, to jednak eksperci nie oczekują, żeby jakiekolwiek pieniądze trafiły do akcjonariuszy. Bo energetyka w dalszym ciągu dużo inwestuje (PGE – w Opolu, Tauron – w Jaworznie), a powracający pomysł postawienia elektrowni jądrowej sprawi, że w najbliższych latach te wydatki mogą być jeszcze wyższe. Niewielkie dywidendy wypłaciły w zeszłym roku Energa i Enea. Pierwsza ze spółek przekazała akcjonariuszom 19 gr na akcję, druga – 25 gr. Jak ocenił jeden z branżowych analityków, w tym roku wypłaty mogą być na podobnym poziomie. Oznacza to, że z branży energetycznej budżet może w tym roku otrzymać ok. 100 mln zł.
Większą pozycję może za to stanowić dywidenda z KGHM. Wzrost cen miedzi sprawił, że zeszłoroczny zysk firmy – według prognoz analityków – przekroczył 2 mld zł. Spółka zakłada, że będzie wypłacać akcjonariuszom do jednej trzeciej rocznego zysku. Podstawą do wypłaty dla akcjonariuszy są jednostkowe, a nie skonsolidowane wyniki finansowe. Przy założeniu, że nie będą się od siebie różnić – do budżetu trafi ponad 200 mln zł.
Łącznie wszystkie wymienione spółki powinny dać budżetowi ok. 2,7 mld zł. Nic nie wskazuje na to, żeby dywidendy nie wypłaciła też GPW, być może zrobią to także chemiczne Azoty. Dodatkowo każdego roku kilkaset milionów złotych dostarczają firmy nienotowane na giełdzie, których Skarb Państwa jest jedynym właścicielem. Na przykład PERN, PSE, Totalizator Sportowy, GAZ-SYSTEM czy Bank Gospodarstwa Krajowego. Tegoroczne wpływy do budżetu z dywidend i wypłat z zysku powinny przekroczyć 3 mld zł.