Każdy przedsiębiorca powinien mieć możliwość zaplanowania, co się stanie z jego biznesem w przyszłości. Dotychczas było to trudne. Ministerstwo Rozwoju chce procedury uprościć.
Pan Janusz prowadził niewielki zakład produkcyjny. Zatrudniał w nim siedmiu fachowców. Zmarł nagle – tętniak. Dwie skłócone córki zaczęły spierać się ze sobą o firmę. Nie dostała jej żadna. Zanim sąd orzekł, która z nich co powinna dostać, biznes upadł. Załoga, nie czekając na nową szefową, przeszła do konkurencyjnych firm.
Pani Alina, przez wiele lat zajmująca się domem, przejęła działalność po zmarłym mężu. Formalności, wizyty w urzędach itd. zajęły jej blisko miesiąc. Firma przetrwała, choć kilka tygodni przestoju odbijało się czkawką przez blisko pół roku.