statystyki

Caracale wciąż w grze. O Bałtyk

autor: Maciej Miłosz23.11.2016, 07:54; Aktualizacja: 23.11.2016, 07:59
EC725 Caracal

Francuska maszyna jest śmigłowcem lżejszym niż AW101 choćby z tego powodu, że ma dwa silniki zamiast trzechźródło: ShutterStock

Po tym, jak międzynarodowa burza wokół śmigłowców Airbusa nieco ucichła okazuje się, że możemy kupić od niego sześć maszyn w wersji morskiej.

Reklama


W sumie chodzi o osiem helikopterów dla sił specjalnych i sześć ratowniczych w wersji morskiej (Combat Search and Rescue). Nieoficjalnie wiadomo, że pracownicy MON spotykali się z przedstawicielami koncernów Airbus, Leonardo (właściciel PZL Świdnik) i Lockheed Martin (właściciel PZL Mielec), by dowiedzieć się dokładnie, jakie śmigłowce, w jakim czasie i mniej więcej za ile mogą zaoferować. Ci trzej producenci brali udział w zakończonym na początku października postępowaniu. Teraz pojawił się kolejny chętny – Bell Helicopter. – Wystąpiliśmy o uwzględnienie śmigłowca UH-1Y Venom w ramach prowadzonego postępowania – mówi nam Joel Best, senior manager Europe, Bell Helicopter Military Programs.

Jeśli chodzi o śmigłowce dla sił specjalnych, najbardziej prawdopodobny jest zakup blackhawków. Bo choć wymagania się nie zmieniły, to te maszyny będą teraz lepiej doposażone – w poprzednim postępowaniu z powodów formalnych faktycznie nie były uzbrojone. Zakład w Mielcu ma nowego właściciela (Lockheed Martin), z którym łatwiej się rozmawia niż z Sikorskim, więc można zakładać, że śmigłowce będą kupione właśnie tam (wersja S70i) i później doposażone (np. w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 w Łodzi) w wyposażenie podobne do tego, którym dysponują amerykańskie siły specjalne. To mogłoby się stać w ramach procedury Foreign Military Sale: zakupu sprzętu za pośrednictwem rządu USA.

– Mimo medialnej wrzawy wokół wypowiedzi Macierewicza o zakupie blackhawków wcale nie jest powiedziane, że ostatecznie nie zostanie wybrana oferta caracali – zauważa jeden z naszych rozmówców znających kulisy sprawy.


Pozostało jeszcze 61% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Komentarze (2)

  • Edi(2016-11-23 16:06) Zgłoś naruszenie 50

    Ale bzdury, przecież BlackHawki S70i są oferowane z dostawami dopiero od 2019 roku i w dodatku bez uzbrojenia które trzeba by jeszcze zintegrować co zajęłoby sporo czasu. A MON wymaga dostaw w 2017 roku.

    Odpowiedz
  • jj(2016-11-23 17:06) Zgłoś naruszenie 12

    CSAR to nie SAR! Śmigłowce w wersji COMBAT - SAR to do roli niezbędnych "na wczoraj" śmigłowców ratowniczych dla polskiego SAR propozycja mało sensowna. Jeżeli w ogóle będą - to z tytułu tego COMBAT będą za ciężkie, wyposażone kompletnie zbędne opancerzenie, systemy obrony i ochrony własnej, będą wyposażone w zbędne przy roli SAR systemy kierowania ogniem, uzbrojenie (lub przynajmniej oprzyrządowanie i wiązki przewodów do niego), zbędne przy roli SAR systemy łączności specjalnej "swój - obcy", etc, etc... Kupowanie śmigłowców "Combat SAR" dla ratowania zaniedbywanego w Polsce od dziesięcioleci, właśnie spektakularnie upadającego ratownictwa na morzu z powietrza - to jak kupowanie transporterów opancerzonych - żeby pełniły rolę karetek pogotowia... Karetki będą z nich będą kiepskie - ale za to można wydać trzy razy więcej kasy... Widać, że brak jest świadomości, że najsprawniej (i najtaniej!) ratuje się z powietrza życie na morzu w tych państwach, gdzie śmigłowce ratownicze nie mają zupełnie nic wspólnego z wojskiem...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama