Inwestorzy podnieśli w zeszłym tygodniu o 22,6 proc. stawki na zmiany kursu forinta wobec dolara w okresie najbliższych trzech miesięcy, czyli najwyżej od pięciu miesięcy, w porównaniu z podwyżką o 15,5 proc. na początku maja.

Poczynając od maja waluta najbardziej zadłużonego kraju Unii Europejskiej w naszym regionie straciła 8,8 proc. w relacji do dolara i 3,6 proc. wobec euro. Przedłużanie się rokowań w sprawie linii kredytowej z MFW na 19 mld dolarów zwiększyło podatność Węgier na kryzys zadłużeniowy w Europie. 1 czerwca premie za węgierskie dziesięciolatki podskoczyły do najwyższego poziomu od siedmiu tygodni. 

„Spodziewamy się spadku kursu forinta” – mówi Bernd Berg, strateg rynków wschodzących bankowości prywatnej Credit Suisse Group w Zurychu – “W kwestii bail-outu podczas minionych kilku miesięcy były okresy wzmożonych nadziei i porażek. Ponieważ nadzieje, jak dotąd nie spełniły się w formie konkretnego pakietu ratunkowego, nie możemy zakładać wzrostu waluty”.

W sześć miesięcy po zażądaniu przez MFW i UE od Węgier gwarancji dla niezależności banku centralnego tego kraju, Orban musi jeszcze zrewidować prawodawstwo pozwalające rządowi na nominację dodatkowego wiceprezesa bez żadnych konsultacji z bankiem. Premier nie odpowiedział także jeszcze na zastrzeżenia Europejskiego Banku Centralnego w sprawie obcięcia o 75 proc. w 2010 roku pensji dla Andrasa Simora, prezesa Magyar Nemzeti Bank.

Wzmocnienie forinta w zeszłym tygodniu było reakcją na „nadmierną gwałtowność” waluty – twierdzą Gergeły Tardos i Levente Papa, analitycy OTP Bank, największego w tym kraju. “Jeśli nie zajdą jakieś gruntowne zmiany – t.j. zawarcie umowy z UE i MFW – wówczas Węgry pozostaną dalej podatne na ciosy. I kolejna fala wyprzedaży forinta jest tylko kwestią czasu”.