Jeśli znajdzie się szybkie rozwiązanie dla kryzysu, wówczas szanse recesji wynoszą na 50 proc. – oświadczył Narodowy Instytut Badań Ekonomicznych i Społecznych, NIESR. Prawdopodobieństwo recesji wzrasta do 70 proc., jeśli politycy będą „dalej grzęznąć” w dyskusjach – relacjonuje serwis BBC.

Prawie połowa brytyjskiego eksportu trafia do krajów strefy euro. NIESR twierdzi, że bez względu na wynik szczytu G20, Wielka Brytania pod koniec 2012 roku ześlizgnie się w recesję. 

„Mamy do czynienia ze słabym popytem zarówno ze strony konsumentów, jak i inwestorów, ale główne ryzyko wynika z kryzysu w strefie euro” – powiedział dyrektor instytutu Jonathan Portes. Zaapelował on do rządu o przemyślenie polityki zdecydowanych cięć w wydatkach w świetle bardzo słabego popytu. „Sztywna polityka fiskalna rządu ma negatywny wpływ, dlatego trzeba ją zliberalizować w celu podtrzymania wzrostu gospodarczego” – podkreślił Portes.

Według danych opublikowanych na Wyspach w tym tygodniu brytyjska gospodarka wzrosła w trzecim kwartale o 0,5 proc. Ale część ekonomistów uważa, że wynik ten dowodzi odrodzenia w stosunku do poprzedniego kwartału, kiedy PKB wyniosło zaledwie 0,1 proc. National Institute for Economic and Social Research na razie prognozuje wzrost PKB w 2001 roku na poziomie 0,9 proc. i 0,8 proc. w przyszłym roku.