Kandydat PiS na prezydenta Jarosław Kaczyński zaapelował w czwartek w Tychach do premiera Donalda Tuska, wicepremiera Waldemara Pawlaka i innych ministrów o "zdecydowaną interwencję" w sprawie planowanego przeniesienia produkcji fiata pandy z tyskiej fabryki do jednego z włoskich zakładów koncernu.
Publikacja: 17 czerwca 2010, 16:17 Aktualizacja: 17 czerwca 2010, 21:32
"Jeżeli zostanę prezydentem, to w takich sprawach będę interweniował" - powiedział Kaczyński podczas konferencji prasowej przed bramą fabryki, w której w ubiegłym roku powstało prawie 300 tys. aut tego popularnego modelu. Na konferencję prezes PiS przyjechał - jako pasażer - właśnie pandą.
Kandydat podkreślił, że szefowie rządów i prezydenci państw europejskich "znają się i mogą do siebie dzwonić i często do siebie dzwonią, podejmują różnego rodzaju sprawy". Wspominał, że jako premier był wielokrotnie indagowany przed polityków innych państw, np. USA, o "różne, często nawet bardzo szczegółowe sprawy ekonomiczne".
Kaczyński przekonywał, że decyzja o produkcji nowej pandy w fabryce pod Neapolem, a nie w Tychach, została podjęta "nie na zasadach ekonomicznych, przyjętych w UE, tylko ze względów politycznych, pod naciskiem rządu Włoch, premiera (Silvio) Berlusconiego".
Według kandydata PiS, jest to decyzja, na którą polski rząd nie powinien się godzić. "A według mojej wiedzy (...) nasz rząd w tej sprawie nie uczynił nic" - dodał, wskazując przykłady "bardzo ostrych interwencji" kanclerz Niemiec Angeli Merkel czy prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego w podobnych sytuacjach.
"Te rządy bardzo twardo walczą o swój przemysł, swoje przedsiębiorstwa; nasz rząd uznał w jednym z oświadczeń, że jest to sprawa o charakterze ekonomicznym. Otóż nie, ten zakład przynosi bardzo wysokie zyski, produkcja się opłaca i nie ma żadnych ekonomicznych przesłanek (do przeniesienia produkcji - PAP)" - ocenił Kaczyński.
Według prezesa PiS, panda ma być produkowana we Włoszech "na tej zasadzie, że tamtejsze związki zawodowe mają się zgodzić na polskie płace () czyli krótko mówiąc, powód jest całkowicie z punktu widzenia ekonomii pozamerytoryczny" - ocenił Kaczyński, wskazując, że rząd ma "obowiązek bronić naszej produkcji i naszych zakładów pracy".
Na pytanie włoskiego dziennikarza, jak Kaczyński chciałby przekonać szefów prywatnej firmy, jaką jest Fiat, do takiej a nie innej decyzji, kandydat odpowiedział, że przekonywałby nie tylko prezesa, ale także premiera Berlusconiego. "Ja realia polityki i ekonomii europejskiej jednak znam i niełatwo by mi było wmówić, że tutaj nie ma żadnych związków" - ocenił prezes PiS.
"Niemniej przekonywałbym jednak prezesa w sposób bardzo prosty: panu jako prezesowi bardzo wielkiej i bardzo znanej firmy naprawdę bardziej opłaca się Europa, w której zasad rynkowych się przestrzega, bo jak się przestanie ich przestrzegać, to pewnego dnia pan może bardzo drogo za to zapłacić" - dodał Kaczyński.
Lider PiS odniósł się też do spraw pracowniczych, zarzucając Fiatowi brak dobrej woli w relacjach z pracownikami. "Ten zakład przynosi bardzo wysokie zyski - w zeszłym roku 800 mln zł, mimo kryzysu. Nie płaci CIT-u, bo jest w strefie ekonomicznej, a nie chce się tymi zyskami w ogóle dzielić z pracownikami. Jest wielki spór o premie efektywnościowe, nie ma krzty dobrej woli, by pracownicy też korzystali ze swojej bardzo dobrej pracy" - powiedział.
Z informacjami podanymi przez Kaczyńskiego nie zgodził się rzecznik Fiat Auto Poland (FAP), Bogusław Cieślar. Zdementował informacje o tym, jakoby FAP działał w specjalnej strefie ekonomicznej. Wyraził też oburzenie kierownictwa spółki wykorzystywaniem fabryki, jej pracowników oraz marki Fiat w kampanii wyborczej.
"Prezes Fiat Auto Poland, Enrico Pavoni, jest oburzony wykorzystywaniem dla celów kampanii prezydenckiej imienia Fiata, pracowników przedsiębiorstwa i wszystkich tych kilkudziesięciu tysięcy pracowników firm współpracujących z FAP w Polsce" - podkreślił Cieślar.
"Dawna Fabryka Samochodów Małolitrażowych została sprywatyzowana w oparciu o ustawę o inwestycjach zagranicznych w Polsce, która obowiązywała na początku lat 90. Na podstawie tej ustawy otrzymaliśmy zwolnienie z podatku, bo wtedy nie było jeszcze specjalnych stref ekonomicznych. Nie jest prawdą, że funkcjonujemy w takiej strefie" - wyjaśnił rzecznik, zapewniając, że FAP zrealizował wszystkie zobowiązania, związane ze zwolnieniami podatkowymi.
"Nie rozumiemy, o co chodzi politykom i tego, co się dzieje obecnie wokół największego inwestora zagranicznego w branży motoryzacyjnej w Polsce. Realizujemy swoje inwestycje, zwiększyliśmy zatrudnienie do ponad 6,5 tys. osób; w ostatnich kilku latach rozpoczęliśmy produkcję kilku nowych modeli, m.in. fiata 500 i forda ka, rozpoczęliśmy przygotowania do produkcji nowej lancii ypsylon od przyszłego roku" - dodał rzecznik; wyliczał, że FAP należy do największych polskich firm i jest największym eksporterem w polskiej gospodarce.
1: kaki z IP: 213.25.175.* (2010-06-17 17:00)
Zaklad w Tychach przetrwa produkujac kilka modeli samochodow - ponadto ma 700 mln euro nadwyzki podobno. Ciekawe jak bedzie ale moim zdaniem zaklad w Tychach przetrwa.
2: Dał głos narodowy socjalista. z IP: 87.207.247.* (2010-06-17 17:22)
Nie dawno pokrzykiwał o niepolskich gazetach - a Fiat to polski??
3: w-w-w z IP: 77.112.11.* (2010-06-17 17:22)
Polska fabryka Fiata w Tychachi to najlepsza fabryka Automotive w Europie pod względem Lean Manufacturing. dlatego FIAT ma dać Tychom kilka modeli, żeby Polacy podciągnęli te modele w jakości. Bo kluczem do sukcesu są ludzie a nie maszyny. Mówiąc krótko Szefowie FIAT'a wierzą w to, że to Polscy Technicy i Inżynierowie wyciągną całą firmę na nowy poziom jakości. Zatem spokój, spokój i jeszcze raz spokój -- Tychy i Polscy Techniczy RULEZ!
4: w-w-w z IP: 77.112.11.* (2010-06-17 17:25)
A to co się dzieje we Włoszech z ich przemysłem to jest ściema podobna do pseudopitulenia praprawiczka Jarka. Niby potrafi i aspiruje, a nie może zaliczyć. W końcu chowa się pod skrzydła mamy. Żenua.
5: Polska opozycja to typowe DARMOZJADY. z IP: 87.207.247.* (2010-06-17 17:43)
1.Nie opracowują ustaw.
2.Blokują wszystko co wprowadza rząd pod obrady - nawet nie rozumieją o co chodzi, ale są przeciw bo to rządowe /czyt. niepolskie/.
3.Nawet nie chce im się brać udziału w obradach - pytam; za co darmozjady bierzecie pieniądze??
4.Wszyscy kandydaci wszystko obiecują, ale pużniej niczego nie spełnią, bo to nie ich działka.
6: PIC na wodę , fotomontaż z IP: 89.76.249.* (2010-06-17 18:56)
To typowa ściema przedwyborcza . Pokażą kaczka z solidarnościowymi krzykaczami pod lasem sztandarów - przed fabryką , której Włosi nie zamykają . A powinni ten cały tłumek związkowych leserów odesłać do mamusi . Najwyższy czas zlikwidować tę ochronkę dla leserów i krzykaczy . Ale na razie ta ściema ładnie będzie wyglądać , a ciemny lud to wszystko kupi .
7: Olek z IP: 89.77.184.* (2010-06-17 21:34)
Błąd! Teraz Tusk zrobi Kaczyńskiemu na złość. Jak robił to stale od 2007r..
Idziemy o zakład?
8: ajatolach z IP: 83.11.137.* (2010-07-10 23:11)
Kaczyński to niech lepiej siedzi cicho, bo jest dyletantem gospodarczym szkodzącym naszemu krajowi. Z jednej strony niby to chce Polski silnej, z drugiej propaguje rozdawnictwo naszych podatków nierentownym zakładom pracy, co podkopuje nasz wzrost gospodarczy. Do tej apologizowanej G 20 Polska wejdzie tylko wtedy, gdy będzie silna gospodarczo. Kaczyński chwali się, że będąc premierem nie restrukturyzował stoczni, tylko negocjował w Unii możliwość dopłacania do ich nierentownej produkcji. Niech jeszcze doda, ile te jego genialne decyzje kosztowały polskiego podatnika. To nie jest droga do silnej gospodarki. Wstyd wciskać taką ciemnotę licząc, że ciemniaki to kupią.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








