statystyki

Sierant: Giełda jako "Familiada"

autor: Artur Sierant04.06.2018, 07:48; Aktualizacja: 04.06.2018, 08:26
Każdy, kto gra na giełdzie, zna uczucie bezsilności związane z zakupem akcji spółki z silnymi fundamentami i dużym potencjałem wzrostu, których sytuacja finansowa systematycznie się poprawia, a notowania za nic nie chcą rosnąć

Każdy, kto gra na giełdzie, zna uczucie bezsilności związane z zakupem akcji spółki z silnymi fundamentami i dużym potencjałem wzrostu, których sytuacja finansowa systematycznie się poprawia, a notowania za nic nie chcą rosnąćźródło: ShutterStock

Jak sądzę, wróciliście państwo z krótkiego urlopu i potrzebują czegoś na rozruszanie szarych komórek. Czyli formy łatwej, lekkiej i przyjemnej. Nie będę dziś opisywał kolejnych nowelizacji do kolejnych standardów rachunkowości czy zanudzał dywagacjami na temat wartości godziwej. Dziś przedstawię związki giełdy z... teleturniejami.

A ponieważ od ponad 10 lat nie mam w domu telewizora, będę prezentował teleturnieje stare. Na początek „Familiada”. Co łączy ją z giełdą? Zaczniemy od Johna Keynesa uznawanego za jednego z najważniejszych ekonomistów ubiegłego stulecia. W wydanej w 1936 r. książce „Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza” porównał on inwestowanie na giełdzie do konkursu piękności, w którym o zwycięstwie decydują nie jurorzy, tylko głosy czytelników (w czasach Keynesa, dziś: telewidzów czy internautów). Pierwszymi wygranymi są piękne dziewczęta oraz piękni chłopcy, a także pokój i sprawiedliwość na świecie, ponieważ większość tego właśnie chce najbardziej. Ale Keynes zadał pytanie idące dalej – co się stanie, gdy dodatkowo nagrodę dostaną ci spośród głosujących, którzy trafnie wytypują, kto stanie na podium.

Każdy, kto gra na giełdzie, zna uczucie bezsilności związane z zakupem akcji spółki z silnymi fundamentami i dużym potencjałem wzrostu, których sytuacja finansowa systematycznie się poprawia, a notowania za nic nie chcą rosnąć. Albo, co się nieraz zdarza, ceny powoli, acz systematycznie spadają. A dzieje się tak nie dlatego, że spółka jest zła, tylko dlatego, że inni jeszcze nie zwrócili na nią uwagi. Dlatego właśnie głównym zadaniem inwestorów jest przewidzieć, jakie akcje będą się podobały innym.

Podobnie jest w „Familiadzie”. Uczestnicy tego teleturnieju mają za zadanie przewidzieć odpowiedzi innych. Wygrywa nie ten, kto zna prawidłowe rozwiązanie, tylko ten, który wskaże, co ankietowani wskazywali najczęściej.


Pozostało jeszcze 64% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane