statystyki

Dlaczego nie wylądowały dwa obiecane blackhawki

autor: Maciej Miłosz02.01.2017, 07:29; Aktualizacja: 02.01.2017, 09:36
Maciej Miłosz

Maciej Miłoszźródło: Materiały Prasowe
autor zdjęcia: mat. prasowe

Jeszcze w tym tygodniu zaczną się rozmowy, które w tym roku uzyskają swoje zwieńczenie. (...) W tym roku pierwsze śmigłowce pozwalające na realizację ćwiczeń przez siły specjalne zostaną im dostarczone – zapowiadał minister obrony narodowej Antoni Macierewicz 10 października podczas wizyty w zakładach lotniczych w Mielcu.

Reklama


Dla przypomnienia: nowy rok właśnie się zaczął, jest 2 stycznia. Tymczasem śmigłowców jak nie było, tak nie ma. I co najgorsze, szanse na to, że do końca 201 7 r . do wojska trafią nowe „śmigła”, wydają się niewielkie.

Jak to się dzieje, że ważny polityk, zapewne jedna z trzech najbardziej wpływowych postaci w rządzie RP, składa zapowiedzi, które dla osób choćby pobieżnie znających temat są oczywistym bujaniem w obłokach? By zrozumieć ten fenomen, warto przyjrzeć się tej wizycie w Mielcu. Miała ona miejsce w poniedziałek, kilka dni po zakończeniu rozmów dotyczących umowy offsetowej związanej z zakupem śmigłowców Caracal produkowanych przez francuskiego Airbusa. Tego dnia przedstawiciele rządu odwiedzili również Świdnik, gdzie także znajdują się zakłady lotnicze. O tym, że wizyta się odbędzie, gospodarze dowiedzieli się w piątek, w godzinach popołudniowych. Akcja była spontaniczna i najwyraźniej miała zatrzeć fatalne wrażenie po fiasku rozmów z Francuzami. Już w Mielcu przedstawiciel rządu zachowywał się, jakby miał do wydania walizkę pieniędzy, a najważniejsze było to, co zostanie ogłoszone dziennikarzom. To, że nie miało to pokrycia w faktach, nie miało znaczenia. Po prostu tym gorzej dla faktów. Wtedy padły te słowa o dwóch blackhawkach do końca roku. Kilkadziesiąt godzin później, tym razem w zakładach lotniczych w Łodzi, minister zapowiedział, że blackhawków z Mielca kupimy 21. Kilka kolejnych tygodni później Antoni Macierewicz publicznie uznał, że jego wypowiedź „nigdy nie była aktualna”.

Oczywiście można po prostu uznać, że minister jest oszołomem i plecie trzy po trzy. Wydaje się jednak, że mając do czynienia z tak inteligentnym politykiem, jakim jest Antoni Macierewicz, jest to wyjaśnienie zupełnie nieuprawnione. Wręcz naiwne. Problem leży gdzie indziej. W procedurach.


Pozostało jeszcze 62% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama