Brak zysków mimo lat działalności. Brak wpływu na coś, co można by górnolotnie nazwać rozwojem społecznym. Oraz wirtualne wyceny. Tak wygląda ten biznes.
Na początek kilka przykładów. Start-up nr 1: „Jesteśmy nową siecią społecznościową, która łączy ludzi o podobnych pasjach. To sieć skupiona na rozrywce, poznawaniu Nowych Ludzi, z którymi możemy mieć wiele wspólnego – trochę odwrócenie schematu starych sieci społecznościowych, gdzie trzeba kogoś znać, by go dodać online. Dopiero co wystartowaliśmy, a już zdobyliśmy ponad 1,5 mln użytkowników, co czyni z nas najszybciej rozwijającą się social media na świecie. Wywodzimy się z Polski, a nikt o nas nie wie.... bo launch zrobiliśmy w Azji”.
Start-up nr 2: „Company builders łączą pomysłodawców na biznes z zespołami project managerów, prawników, programistów itd. Proces uruchamiania nowych firm jest przez to dużo szybszy, a jeśli biznes nie rokuje na dalszy rozwój – po prostu się go wygasza, przydzielając pracowników do innych zespołów. Tak stworzono Twittera, Giphy i Zalando. Od pół roku istnieje polski company builder. Ma ok. 100 pracowników, działa już w 26 krajach i do końca roku zamierza stworzyć 3–5 samowystarczalnych firm”.