Amerykańska firma Raytheon, producent zestawów obrony powietrznej Patriot, które Polska wybrała w programie "Wisła", zgodziła się, że ponad 50 proc. wydatków trafi do polskich podmiotów - powiedział PAP szef MON Antoni Macierewicz. Jak ocenił, to przełom w rozmowach.

MON chce pozyskać przeciwlotnicze i przeciwrakietowe zestawy rakietowe średniego zasięgu, którym wojsko nadało kryptonim "Wisła". W kwietniu 2015 r. ówczesny rząd przyjął rekomendację MON do udzielenia rządowi USA zamówienia na dostawę zestawów Patriot produkowanych przez firmę Raytheon.

W poniedziałek Macierewicz powiedział PAP, że w rozmowach między Raytheonem a Polską Grupą Zbrojeniową strona amerykańska zgodziła się, "iż ponad 50 proc. wydatków będzie realizowanych przez dotychczasowe polskie podmioty gospodarcze przemysłu zbrojeniowego".

"W związku z tym podpisujemy list intencyjny, który sprawia, że najbardziej prawdopodobnym przedsiębiorstwem i stroną, która będzie realizowała polski system obrony przeciwrakietowej, będzie przedsiębiorstwo Raytheon i rząd amerykański, z którym zawrzemy umowę" - powiedział szef MON.

Reklama

Zaznaczył, że "zobowiązanie strony amerykańskiej jest tutaj fundamentem zmiany, na której nam zależało". "Uzyskaliśmy przełom w tych rozmowach" - ocenił Macierewicz. Dodał, że wciąż trwają negocjacje w sprawie docelowej umowy oraz ceny.

PGZ i Raytheon ogłosiły w poniedziałek w Warszawie, że został podpisany list intencyjny w sprawie rozszerzenia współpracy. Jak powiedział prezes polskiego koncernu Arkadiusz Siwko, dokument umożliwi PGZ wejście w globalną sieć dostaw firmy Raytheon, producenta systemu Patriot, a przez to daje szansę na transfer technologii i udział w budowie tarczy antyrakietowej.

Reklama

"Oznacza to, że minimum 50 proc. środków finansowych, które byłyby przez rząd polski dedykowane do programu Pariot, dzisiaj już zostaje w Polsce" - powiedział Siwko. Według prezesa PGZ oznacza to możliwość transferu technologii i udział polskiego przemysłu także w innych projektach Raytheona, niezwiązanych z programem Wisła.

Prezes Raytheon Europe Bill Schmieder podkreślił, że model globalnej współpracy czyni jego firmę bardziej konkurencyjną, a Polska dysponuje ciekawymi technologiami i wykwalifikowanymi pracownikami. "Raytheon zawsze był za dzieleniem się zamówieniami, wraz z nadejściem nowego rządu uświadomiliśmy sobie nowe wymagania" - powiedział.

Nowy list intencyjny włącza polski przemysł do programu Global Patriot, przewiduje także udział w programach modernizacji 220 zestawów Patriot używanych przez 13 państw. Strony mają przeanalizować możliwości współpracy nad technologiami radarowymi i rakietowymi. Schmieder zaznaczył, że 50-procentowy udział prac przy programie Wisła jest niezależny od proponowanego Polsce udziału w opracowaniu nowego niskokosztowego pocisku do zestawów Patriot.

Dotychczas polskie zakłady włączyły się w prace nad nowymi antenami systemu identyfikacji swój-obcy i nad routerem systemu łączności do zestawów Patriot; wcześniejsze porozumienia dotyczyły też możliwości udziału polskiego przemysłu w integracji i testach pocisków. Przed rokiem Raytheon ogłosił, że już pierwsze dwie baterie Patriot dla Polski, przewidziane jako rozwiązanie pomostowe do czasu dostaw systemu w docelowej wersji, mają zawierać elementy polskiej produkcji.

Według nieoficjalnych informacji w październiku ub. r. - w trakcie wizyty w USA - polska delegacja była rozczarowana amerykańskimi propozycjami dotyczącymi ceny, zakresu transferu technologii i terminów dostaw. Jak mówił w lutym br. b. wiceszef MON Czesław Mroczek (PO), poprzednia ekipa pozostawiła następcom decyzję o wystosowaniu ostatecznego zapytania o ofertę.

O wyborze zestawów Patriot rząd PO-PSL zdecydował w kwietniu 2015 r., poinformował o nim - tak jak o kwalifikacji śmigłowców Caracal do końcowych prób - prezydent Bronisław Komorowski. Wtedy też zapowiedziano, że dalsze negocjacje będą prowadzone między rządami Polski i USA. Według MON o wyborze amerykańskich zestawów Patriot dla systemu obrony powietrznej Polski zdecydowały względy techniczne, przemysłowe, wojskowe i polityczne. Oferta firmy Raytheon przebiła francuskie konsorcjum Eurosam złożone z tamtejszych oddziałów firm MBDA i Thales, proponujące system SAMP/T. We wcześniejszej fazie postępowania odpadła oferta amerykańsko-niemiecko-włoskiego konsorcjum MEADS International.

W poniedziałek wieczorem podczas imprezy #TweetupMON na Stadionie Narodowym w Warszawie Macierewicz pytany, kiedy może zostać rozstrzygnięte postępowanie w programie "Wisła", powiedział, że liczy, iż do końca tego roku. Podkreślił, że obietnica wydania 50 proc. nakładów w polskim przemyśle oznacza, że te pieniądze pójdą do polskich pracowników, zakładów i ostatecznie "do naszych kieszeni". "Oznacza to, że możemy myśleć o tym z punktu widzenia państwa, że cena jest o połowę niższa" - powiedział minister.

Pod koniec lutego 2016 r. Macierewicz mówił, że w sprawie obrony powietrznej resort nie rezygnuje z żadnej możliwości. "Rozmawiamy zarówno z konsorcjum MEADS, jak i z Raytheonem, bierzemy pod uwagę wszystkie możliwości. Oczywiście najbardziej jesteśmy zainteresowani współpracą z przedstawicielami przemysłu amerykańskiego i z rządem amerykańskim, to jest nasza główną opcja" - powiedział wtedy minister. Wyraził nadzieję, że umowa zostanie podpisana jeszcze w tym roku.

W kwietniu 2015 r., równocześnie z wyborem Patriota w programie "Wisła", w przetargu na śmigłowce poprzedni rząd wskazał śmigłowce Caracal produkcji Airbus Helicopters, a odrzucił ze względów formalnych oferty producentów z Mielca i Świdnika.

Jak powiedział szef MON, trwają rozmowy w między Airbus Helicopters a odpowiedzialnym za offset Ministerstwem Rozwoju. "Jak długo nie mamy zgody francuskiej na spełnienie warunków offsetu, tak długo umowa nie może zostać zawarta" - powiedział.

Podkreślił, że rozmowy nie mogą trwać w nieskończoność, "bo przecież są w Polsce fabryki, które produkują bardzo dobre helikoptery".

"Jeżeli nie uda się dojść do porozumienia ze stroną francuską, to będziemy korzystali z produkcji, która ma miejsce w Mielcu i w Świdniku" - powiedział Macierewicz. "Do końca tego roku musimy tę sprawę zakończyć. Musimy to rozstrzygnąć, helikoptery są potrzebne" - dodał.

W lutym minister powiedział, że MON chce oprzeć "możliwości działania polskich śmigłowców na polskich fabrykach w Mielcu i Świdniku, nie rezygnując też oczywiście z Caracala". Zapowiadał wówczas, że "pierwsze śmigłowce zostaną dostarczone armii jeszcze w tym roku".