Ministerstwo Finansów grozi karami tym, którzy jeżdżą z Uberem. Firma, która zrewolucjonizowała rynek przewozów miejskich wciąż budzi kontrowersje. Forsal.pl rozmawia z Jambu Palaniappan’em, szefem Ubera w Europie Środkowo-Wschodniej, Afryce i na Bliskim Wschodzie.
Reklama
Ministerstwo Finansów grozi wysokimi grzywnami dla waszych kierowców dokonujących przewozów osób bez licencji. Zatem jazda dla Was to duże ryzyko.

Żaden kierowca korzystający z aplikacji nie został takową obarczony. Powstanie rozwiązania jak Uber jest jedną z wielu nowości, które pojawiły się w obszarze funkcjonowania prawa transportowego w ciągu ostatnich 10 lat. Zgadzamy się z innymi przedstawicielami rynku, że konieczne jest stworzenie regulacji, które do tych zmian się odniosą. Chcemy, aby osoby świadczące usługi za pomocą naszej platformy, miały pełną jasność prawną, a konsumenci możliwość wyboru.

Czyli prawo musi się zmienić, bo wymyśliliście prostą aplikację, która godzi w skomplikowany i uregulowany segment przewoźników?

Absolutnie nie. Nie godzimy w rynek, ale w istotny sposób go zwiększamy, co pokazują nasze badania z krajów, gdzie działamy dłużej niż w Polsce. Obowiązujące prawo nie bierze pod uwagę obecności internetu, smartfonów czy usług geolokalizacji. Dlatego niektóre z istniejących restrykcji stanowią niepotrzebne i przestarzałe bariery dla rozwoju rynku.

Cały wywiad do przeczytania na www.forsal.pl