Politycy deklarują, że z nielegalnymi bukmacherami w internecie trzeba się rozprawić wszystkimi możliwymi sposobami. Wtórują im urzędnicy. Ale na deklaracjach się kończy
Eksperci nie mają wątpliwości: polskie służby mają ograniczone możliwości, aby walczyć z szarą strefą w branży bukmacherskiej. Ale pewne sposoby istnieją. Sęk w tym, że są w ogóle niewykorzystywane. A patologia na rynku przybiera coraz bardziej kuriozalne formy. Obecnie firmy, które otrzymały zezwolenie Ministerstwa Finansów na organizowanie zakładów wzajemnych, mają niespełna 10 proc. udziałów w rynku. Całą resztę – biznes zarejestrowany w rajach podatkowych, który w Polsce nie odprowadza danin.
Nie wiedzą o uprawnieniu