Ćwierć wieku bez wpadek i majątek o wartości 900 mld dol. – Norweski Państwowy Fundusz Emerytalny jest prezentowany jako przykład sukcesu. Nie wszyscy są jednak zadowoleni.
Zarząd Svenska Cellulosa Aktiebolaget, giganta szwedzkiej branży papierniczej, lubił się zabawić. W sercu najlepszych terenów łowieckich firma wybudowała domek myśliwski – wedle słów pracowników firmy warty swojej wagi w złocie. Menedżerowie wozili tam kontrahentów lub latali tam sami, by się rozerwać: polowali lub biesiadowali. Gdy zamarzyła im się obława z psami, to zwierzaki dowiozły helikoptery. Gdy innym razem któryś z prezesów zapomniał portfela, wysłał korporacyjny odrzutowiec po swoje dokumenty.
Gdy sprawę ujawniono, poleciały głowy. W ciągu kilku tygodni, od chwili kiedy szwedzkie gazety zagrzmiały z oburzenia, siedmiu szefów firmy rozstało się ze stanowiskami. Wtedy burza dotarła do prezesa. Sverker Martin-Lof, 71-letnia legenda skandynawskiego biznesu i od 13 lat szef zarządu SCA, też nie widział powodów, żeby sobie odmawiać luksusu. Nie widział też problemu w tym, że w firmie inwestycyjnej Industrivarden, gdzie także zajmował stanowisko prezesa, zatrudnił w charakterze doradcy zarządu swojego syna. – Nie ma co przeciągać agonii – uciął Martin-Lof, gdy ogłaszał dymisję.