Artykuł 99 ust. 3 pkt 2 ustawy – Prawo farmaceutyczne (t.j. Dz.U. z 2008 r. nr 45, poz. 271 ze zm.) stanowi, że zezwolenia na prowadzenie apteki nie wydaje się, jeśli podmiot ubiegający się o nie (lub podmioty od niego zależne) prowadzi na terenie województwa więcej niż 1 proc. aptek ogólnodostępnych. Farmaceuci różnie interpretowali ten przepis. Niektórzy uważali, że stanowi on jedynie wskazanie dla inspekcji farmaceutycznej, by nie wydawała zezwoleń przedsiębiorcom, którzy przekraczają próg. Inni z kolei twierdzili, że to typowy przepis antykoncentracyjny i powinien być stosowany także przy przekształceniach własnościowych, i być brany pod uwagę przez UOKiK.
Reklama
Pojawiało się więc pytanie, czy UOKiK powinien sugerować się przepisami prawa farmaceutycznego i analizować konkurencyjność w skali województwa, czy też może to czynić zgodnie z własnymi obserwacjami. Ostatnia decyzja pokazuje, że urząd wychodzi z tego drugiego założenia.

Reklama
– Analizując transakcje na rynku farmaceutycznym, UOKiK przyjmuje, że obszarem, na którym apteki konkurują ze sobą, nie jest teren województwa, lecz promień kilometra od aptek należących do przejmowanych spółek – poinformował urząd.
Powołuje się przy tym na badania, które zlecił firmie Pentor. Wynika z nich, że konsumenci wybierają apteki w pobliżu miejsca zamieszkania lub pracy i chodzą do nich pieszo. Co za tym idzie – ograniczenia konkurencyjności powinno rozpatrywać się w kontekście lokalnych prób monopolizacji rynku. Z opublikowanego w maju przez urząd raportu z analizy rynku farmaceutycznego wynika również, że sytuacje, w których przedsiębiorcy posiadający najsilniejszą pozycję w skali całego kraju mogą mieć taką samą siłę na poszczególnych rynkach lokalnych, są wyjątkowo nieliczne.
UOKiK wyjaśnia też, dlaczego podjął taką decyzję w tym konkretnym przypadku: otóż w przeciwieństwie do przepisów prawa farmaceutycznego, prawo antymonopolowe zakłada istnienie pozycji dominującej przedsiębiorcy, jeżeli jego udział w rynku przekracza 40 proc. A na tak zdefiniowanym rynku łączne udziały uczestników koncentracji jedynie nieznacznie przekroczą 20 proc. To zaś oznacza, że jeśli tylko pacjent będzie chciał wybrać inną aptekę, będzie mógł to bez utrudnień uczynić.