Kilkanaście dni temu na naszych łamach opisywaliśmy wyrok świdnickiego sądu okręgowego, z którego wynika, że biznesowi odszkodowania za zarekwirowanie jednorękich bandytów się nie należą, gdyż nie można w tym przypadku mówić o bezprawności działań państwowych organów.
Część prawników uważa jednak, że sąd nie uwzględnił, iż polskie przepisy ograniczyły swobodę rynku wewnętrznego. Innymi słowy, funkcjonowanie biznesu zostało nadmiernie ograniczone, co zapewne stwierdziłaby Komisja Europejska. Nie mogła tego jednak uczynić, gdyż Polska nie przesłała uchwalanej w 2009 roku ustawy o grach hazardowych (Dz.U. z 2009 r. nr 201, poz. 1540) do notyfikacji. Niektórzy eksperci powołują się też na orzeczenie NSA. Tyle że to dwie różne kwestie: NSA orzeka w sprawach dotyczących nakładania kar na przedsiębiorców. I w tym zakresie linia orzecznicza sądów w ostatnich kilkunastu miesiącach rzeczywiście zmierza w kierunku uznania, że naruszenie procedury legislacyjnej przez Polskę przekłada się na to, iż nie można z art.89 ustawy, ani kodeksu karnego skarbowego karać ani przedsiębiorców, ani osób fizycznych. Inną kwestią jest natomiast uzyskanie odszkodowań przez biznes za zarekwirowane automaty. Tu sądy cywilne stoją na stanowisku, że państwo miało prawo ograniczyć skutki hazardu, a co za tym idzie – wprowadzić restrykcje dla branży. I nie zmienia tego fakt, że uchybiono procedurze notyfikacji.