- PZL-Świdnik jest niezbędną częścią systemu obronnego Polski - mówi w rozmowie z DGP Krzysztof Krystowski.
Wkrótce można się spodziewać rozstrzygnięć w wartym ponad 10 mld zł przetargu na śmigłowce wielozadaniowe dla polskiej armii. Nie sądzi pan, że kooperacja AgustaWestland, większościowego udziałowca PZL-Świdnik, z Rosjanami w sprawie produkcji śmigłowca AW189 ustawia was w tym wyścigu na straconej pozycji? Są głosy, że AW189 to cywilna wersja wojskowego AW149, który oferujecie Polsce, i że nasz wschodni sąsiad pozna szczegóły jego budowy.
Absolutnie nie widzę zagrożenia dla naszej współpracy z MON z tego powodu. Grupa AgustaWestland będzie dostarczać cywilne śmigłowce do Rosji. Oferowany Polsce AW149 to nie cywilna wersja śmigłowca AW189. Chciałbym to wyraźnie zaznaczyć. To dwa różne śmigłowce, które są zbliżone pod względem wymiarów, wagi i mają np. takie samo podwozie. Pomimo tego, że AW149 z zewnątrz wydaje się podobny do AW189, wyposażony jest w inne systemy wewnętrze, które odróżniają go od AW189. Ponadto AW149 został zaprojektowany, skwalifikowany i scertyfikowany zgodnie z wymaganiami lotnictwa wojskowego. Żadne z wojskowych funkcji, technologii czy sprzętu, które są wykorzystywane w AW149, nie występują w AW189. Założenie, że sprzedaż cywilnego śmigłowca do Rosji stwarza możliwość pozyskania technologii wojskowych, jest niedorzeczne. To tak jakby sprzedaż 10 ciężarowych samochodów Jelcz do Rosji zagrażała naszemu bezpieczeństwu, bo jak wiadomo, to na tego typu ciężarówkach instalowane są elementy Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego.