Maksymalne ceny paliw doprowadziły do największego od trzech dekad kryzysu w branży. Teraz rząd opodatkowuje 95 proc. zysków nadzwyczajnych MOL-a.

Wraz ze zniesieniem przez Budapeszt preferencyjnych cen benzyny i oleju napędowego zaopatrzenie zdecydowanie się poprawiło. Jeszcze we wtorek co czwarta stacja zmagała się z brakami, teraz problemu nie ma. Niemal w chwili, w której rząd ogłaszał koniec maksymalnych stawek, cysterny koncernu MOL ruszyły z dostawami. Zaczęły działać mechanizmy konkurencji. Orlen, który dopiero wszedł na rynek, sprzedaje paliwa taniej niż MOL - o 8 gr mniej bierze za benzynę, 6 gr za diesla. W weekend kolejki ustawiały się przed stacjami sieci Auchan, która proponowała w porównaniu z cenami MOL-a zniżki rzędu 34 gr na olej napędowy i 47 gr na benzynę bezołowiową.

Rozregulowany rynek

Urzędowe ceny paliw obowiązywały na Węgrzech przez 386 dni. Cenę zamrożono wówczas na poziomie 480 forintów. Teraz cena benzyny bezołowiowej wzrosła o 33,54 proc., a diesla o 45,62 proc.
Na Węgrzech od miesięcy występowały problemy z dostępnością paliw po urzędowych cenach. Szczyt przypadł na okres wakacyjny, kiedy zapotrzebowanie zdecydowanie wzrosło. Stacje benzynowe, w tym sam MOL, wprowadzały ograniczenia - można było zatankować do 20 l, a czasem tylko do 10 l. Coraz częściej dostępne było wyłącznie droższe paliwo premium, ale i jego z czasem zaczęło brakować. Wobec niemożności zapewnienia dostaw spółka MOL zaczęła wypowiadać umowy niezależnym stacjom benzynowym.
Z czego brał się problem? Otóż zgodnie z rozporządzeniem Viktora Orbána z listopada 2021 r. maksymalna cena paliwa dotyczyła zarówno hurtu, jak i detalu. W związku ze wzrostem cen ropy na rynkach globalnych importowanie surowca przestało się opłacać. Wyłącznym producentem i sprzedawcą stał się MOL. Zgodnie z brzmieniem rozporządzenia paliwa nabytego od tego koncernu za 480 forintów nie można było sprzedać po innej cenie.
To de facto zlikwidowało rynek importerów paliw. MOL dowolnie zarządzał wolumenem paliw, który sprzedawał, a dostawy zapewniał przede wszystkim sobie.
MOL zaopatrywał rynek z rafinerii spółki w Százhalombatta, położonej ok. 30 km na południe od Budapesztu. W lecie rozpoczęto w niej prace remontowe, które trwały aż do 6 grudnia. Spowodowało to ograniczenie możliwości produkcyjnych mniej więcej o połowę. Rozpoczęcie remontu w środku sezonu jeszcze bardziej pogłębiło problemy z dostępnością paliw. Według komunikatu z 6 grudnia dojście do pełnej skali produkcji ropy będzie możliwe w ciągu kilku tygodni.
Budapeszt, uzyskując derogacje z VI pakietu sankcji unijnych, zapewniał, że na Węgry musi płynąć nieprzerwanie rosyjska ropa, gdyż tylko ona zapewniała bezpieczeństwo dostaw. Rosyjski surowiec dociera na Węgry ropociągiem Drużba (Przyjaźń). W ostatnich miesiącach dwukrotnie wstrzymywano nim dostawy. Raz z powodów finansowych, drugi raz działań wojennych, gdy rosyjski ostrzał zniszczył zasilanie przepompowni.
W ostatnim tygodniu szef węgierskiej dyplomacji wskazywał, że alternatywą mogłyby być dostawy z Chorwacji ropociągiem Adria, jednakże nie ma on wystarczającej przepustowości.
Pomimo pogłębiającego się problemu dostępności paliw MOL zanotował w pierwszych trzech kwartałach 2022 r. rekordowy zysk w wysokości 658 mln dol. W ostatni czwartek premier Viktor Orbán zmienił rozporządzenie dotyczące podatków od nadzwyczajnych zysków. MOL zapłaci 95 proc. od różnicy między droższą ropą Brent a tańszą Urals z Rosji. Dotychczas było to 40 proc. Podatek zasili fundusz przeciwdziałania podwyżkom energii, z którego są finansowane dopłaty do rachunków dla gospodarstw domowych.

Winne sankcje?

Rząd komunikuje, że problemy z dostępnością paliw są wynikiem pakietu unijnych sankcji przeciwko Rosji, który wszedł 5 grudnia, a także tego, który zacznie obowiązywać 5 lutego 2023 r. Ma on doprowadzić zarówno w opinii prezesa MOL, jak i rządu i sympatyzujących z rządem analityków do największego kryzysu na rynku paliwowym w Europie. Zsolt Hernádi zapewniał, że MOL musi się na to przygotować. Wobec niedostatków paliw MOL transportował np. paliwa ze swojej rafinerii w Bratysławie (należy do spółki córki MOL - Slovnaft). Chodzi o ok. 15 proc. dostaw benzyny bezołowiowej i 30 proc. diesla.
Same sankcje w opinii przedstawicieli Unii nie mają z tym żadnego związku. Rzecznik Komisji Europejskiej Eric Mamer stwierdził, że Węgry mają derogacje w zakresie sankcji UE na rosyjską ropę, a robienie z Komisji kozła ofiarnego nie ma sensu. W trakcie konferencji powtórzono także, że wyłączenie dla Węgier z VI pakietu sankcji miało zapewnić temu krajowi bezpieczeństwo dostaw.
Uwolnienie cen ma, według prezesa MOL, uspokoić sytuację na rynku paliw w ciągu jednego-dwóch miesięcy. Z pewnością przełoży się także na dane inflacyjne w nadchodzących miesiącach. Jak wynika z danych Centralnego Urzędu Statystycznego, zharmonizowany wskaźnik cen konsumpcyjnych na Węgrzech wynosi 24 proc. Odczyt za listopad jest najwyższy w całej Unii Europejskiej.
Na Węgrzech przestają działać sztucznie wprowadzone mechanizmy regulacji cen artykułów spożywczych. Coraz częściej na rynku brakuje podstawowych produktów. ©℗
Ceny paliw na Węgrzech / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe