Według Głównego Urzędu Statystycznego ogólny poziom cen w Polsce był w styczniu o 1,3 proc. niższy niż rok wcześniej. Z kolei według Eurostatu, biura statystycznego Unii Europejskiej, w grudniu ceny spadały u nas w tempie 0,6 proc. w skali roku. Eurostat nie opublikował jeszcze danych za styczeń. Jego metodologia nieznacznie różni się od tej, jaką posługuje się GUS. Wykorzystując unijne dane, przyjrzeliśmy się temu, jak zachowują się ceny poszczególnych towarów i usług konsumpcyjnych, które w sumie dają miarę inflacji (czy – jak ostatnio – deflacji).

Jak się okazuje, w grudniu niższe niż rok wcześniej były ceny 40 spośród ponad 90 grup, dla których publikowane są dane. Największy, 15,4-proc. spadek zanotowano w kategorii „naprawa sprzętu sportowego”. Niewiele mniej, bo o 13,1 proc., spadły ceny w pralniach. Te usługi mają niewielki udział w naszym koszyku konsumpcyjnym. Do spadku poziomu cen w większym stopniu przy- czyniły się taniejący chleb (w grudniu kosztował o 8,7 proc. mniej niż rok wcześniej) czy mięso (spadek o 7,8 proc.). Ale nie wszystko taniało. O 11 proc. podrożały usługi związane ze sportem i rekreacją, a o 7,3 proc. – usługi pocztowe.

Eurostat pozwala na porównanie, jak ceny u nas zachowywały się od 1996 r. Jak wynika z danych, postęp technologiczny to nie tylko lepszy, ale i dużo tańszy sprzęt. W przypadku aparatów fotograficznych i kamer oraz sprzętu radiowo-telewizyjnego w ciągu niespełna 20 lat ceny poszły w dół średnio o dwie trzecie. Inne źródło korzyści to globalizacja, a konkretnie wiążąca się z nią możliwość przenoszenia produkcji do krajów o tańszej sile roboczej (albo kupowania w takich krajach). Buty są dziś o jedną czwartą tańsze niż w 1996 r., a ubrania – o 13 proc. Warto jednak pamiętać, że przez całe lata 90. tego typu artykuły drożały. Od końca 2000 r. obuwie potaniało o 53 proc., a ubrania o 45 proc.