Sprzedaż za granicę artykułów rolno-spożywczych rośnie mimo zawirowań na Wschodzie. Jednak branża mięsna traci. Płaci za embarga, pomór afrykański, ubój rytualny i wysoką podaż na rynku krajowym
W tym roku z rynku mięsnego może zniknąć nawet 200 zakładów. W styczniu 55 proc. zakładów mięsnych było w złej lub bardzo złej kondycji finansowej. Prawie trzy razy więcej niż w analogicznym okresie 2014 r. Wówczas wynik nie przekraczał 20 proc. – wynika z raportu opracowanego przez wywiadownię gospodarczą Bisnode D&B Polska.
Reklama
Według przedsiębiorców problemy są efektem wprowadzonych w 2014 r. ograniczeń w handlu międzynarodowym. – Mowa zarówno o embargu nałożonym przez Rosję, jak i ograniczeniach ze strony Chin, Japonii czy Korei w związku z wystąpieniem w naszym kraju przypadków afrykańskiego pomoru świń – komentuje Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso. Dodając, że dane Bisnode Polska potwierdzają oceny samej branży.

Reklama
To jeden z niewielu sektorów, który pod względem eksportu wypadł słabiej rok do roku. Według danych Ministerstwa Rolnictwa i Agencji Rynku Rolnego od stycznia do września 2014 r. producenci sprzedali za granicą 1,18 mln ton mięsa i podrobów jadalnych za 2,417 mld euro. Rok wcześniej za 1,14 mln ton otrzymali 2,459 mld euro. Liczby bezwzględne nie są zatem dramatyczne. Przedstawiciele branży, z którymi rozmawialiśmy, przekonują jednak, że oprócz wpływów ze sprzedaży należy uwzględnić inwestycje modernizacyjne zakładów. Realizowane były głównie z kredytów, które teraz są spłacane.
Niższa wartość eksportu to efekt niższych marż na rynkach UE, na które przekierowali się producenci. Średnio są one mniejsze o kilka procent od tych generowanych w Rosji. To efekt dużo większej konkurencji w Europie Zachodniej, którą można było pokonać tylko cenami.
Branża mięsna wypadła gorzej. Jednak, jak pisaliśmy w DGP, cały eksport artykułów rolno-spożywczych nie odniósł strat z powodu zawirowań na Wschodzie. Według wstępnych szacunków w 2014 r. przekroczył on 21 mld zł. W 2013 r. był wart 19,96 mld zł.
Kondycja branży mięsnej może przyczynić się do bankructw w tym sektorze. Dotychczas w skali roku znikało z rynku ok. 100 podmiotów. W Polsce funkcjonuje jakieś 2 tys. zakładów mięsnych. W najbliższych latach kurczenie się rynku może następować w tempie 10 proc. – uważa Witold Choiński.
Co mówią przedstawiciele firm eksportujących na Wschód? – Rok do roku wyniki finansowe pozostały bez zmian. Udałoby nam się uzyskać 3-, 4-proc. wzrost w przychodach, gdyby doszło do kontraktu, nad którym pracowaliśmy. Z powodu embarga w Rosji jego podpisanie okazało się niemożliwe – wyjaśnia Tomasz Kubik, prezes zarządu ZPM Biernacki.
Zakład Mięsny Wierzejki z kolei odnotował ok. 10-proc. spadek w obrotach i kilkunastoprocentowy w zyskach. W 2013 r. przychody firmy wyniosły 200 mln zł.
To, jaki ostatecznie będzie ten rok dla sektora, jest uzależnione też od tego, w jakim tempie firmy odnowią kontrakty, po tym jak ubój rytualny znowu stał się możliwy.
– Nie nastąpi to na pewno z dnia na dzień. Od dwóch lat utrzymujemy kontakty z odbiorcami, którym dostarczaliśmy wołowinę. W ostatnich dniach zwiększyliśmy tylko skalę prowadzonych rozmów. Niestety słyszymy, że zaufanie do polskich producentów spadło – tłumaczy Tomasz Kubik.
Innym wyzwaniem, przed którym stoi branża mięsna, jest to, czy będzie odporna na naciski ze strony sieci handlowych dotyczące obniżania cen oferowanych produktów. Z tym producenci borykają się już od prawie roku, co też miało wpływ na ich kondycję. Na skutek zamknięcia rynku wschodniego wiele firm skierowało dostawy na rynek krajowy, przez co konkurencja na nim radykalnie się zaostrzyła.
– Podaż mięsa, w szczególności wieprzowego, na polskim rynku się zwiększyła, pociągając za sobą spadek jego ceny. Pod koniec września 2014 r. średnia cena zakupu żywca wieprzowego oscylowała wokół 4,65 zł/kg i była o 20 proc. niższa niż rok wcześniej. Ceny wołowiny były na krajowym rynku niższe w ujęciu rok do roku o ok. 8 proc. – podsumowuje zarząd PKM Duda, którego skonsolidowane przychody za trzy kwartały 2014 r. wyniosły 1,3 mld zł, wobec 1,4 mld zł rok wcześniej.
Producenci pracują nad planami ewentualnościowymi i starają się wprowadzać je w życie. ZM Wierzejki na przykład stawia na własną sieć sklepów, dzięki którym może osiągać wyższe od rynkowych marże na swoich produktach.
– W tym roku zamierzamy zwiększyć sieć liczącą obecnie 130 punktów o 20 nowych placówek. Chcemy rozwijać się głównie w Warszawie i województwie mazowieckim, bo tu nasza pozycja jest najmocniejsza, a także w łódzkim, kujawsko-pomorskim, pomorskim i lubelskim – wylicza Piotr Zdanowski, dyrektor sieci detalicznej w ZM Wierzejki.
Z kolei ZPM Biernacki stawia na pozyskiwanie dalekich rynków, takich jak Chiny, Afryka Południowa, Bliski Wschód, ale też na dalszy rozwój produktów pod marką Beef Master skierowaną do konsumentów.
– Chcemy też umacniać współpracę z sieciami. Zwłaszcza z Biedronką, w której zaistnieliśmy w 2014 r. – podsumowuje Tomasz Kubik.
45,1 proc. zakładów mięsnych w styczniu 2015 r. miało dobrą i bardzo dobrą kondycję finansową
80,4 proc. zakładów mięsnych było w dobrej i bardzo dobrej kondycji w styczniu 2014 r.
100 firm mięsnych znika w skali roku z rynku