Prezes Nikanor Iwanowicz Bosy mógłby zaświadczyć, że ruble z łatwością zamieniają się w dolary, i to w stosunku 1 do 1. Ale wieści z rynku walutowego są inne.
Za dolara trzeba płacić już prawie 55 rubli. Mimo że od czasów radzieckich sporo się zmieniło, Fed wydrukował ostatnio trochę zielonych, a Rosjanie są dumni z polityki, którą prowadzi ich kraj, wielu z nich może dojść do wniosku, że w warunkach rozkręcającej się inflacji lepsze dolary w przewodzie wentylacyjnym niż patriotyczne papierki w kieszeni. Rosyjskie media przebąkują o wprowadzanych przez banki ograniczeniach w sprzedaży walut. Paniki nie ma. Ale może wybuchnąć w każdej chwili. Analityk powiedziałby, że poziom oporu (psychologicznego) jest już testowany.
Dolary potrzebne są też rosyjskim instytucjom finansowym, firmom i budżetowi. Rezerwy państwa (ponad 400 mld dol.) wciąż robią wrażenie, ale tempo ich spadku i odpływu kapitału (100 mld dol. w ostatnich miesiącach) nie mniejsze.