W ubiegłym tygodniu Rosja zapowiedziała, że wstrzyma dostawy błękitnego paliwa dla Ukrainy, jeśli Kijów nie zapłaci awansem. Gazprom poczeka na pieniądze do 2 czerwca i dzień później zakręci kurek. Eksperci przewidują, że taka sytuacja odbije się na stabilności dostaw tranzytowych dla krajów Unii Europejskiej. Tymczasem szef Gazpromu Aleksiej Miller zapewnia, że jego firma „zachowa dobrą reputację”. Miller dodje, że „Rosja była, jest i chce pozostać dostawcą numer jeden”. Wcześniej Gazprom poinformował, że ewentualne odcięcie dostaw gazu dla Ukrainy nie wpłynie na tranzyt paliwa do krajów trzecich.
Reklama
Reklama