Z uwagą przeczytałem tekst pana premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego pt. „Czy sprywatyzowaliśmy system emerytalny?” (DGP z 7.10.2013 r.). Autor stawia w nim dwie tezy. Pierwsza, sformułowana wprost, to zarzut, że OFE uwłaszczyły się na składkach. Druga, nieco bardziej zawoalowana, to jakby próba zdemaskowania knowań emerytalnego biznesu przeciwko własnemu rządowi.
Obie są tak postawione, że uderzają w czułe struny: ekonomiczną (Oddajcie nasze pieniądze!) i patriotyczną (Jak to tak denuncjować własny rząd wobec obcych?). Niestety są fałszywe. Rozumiem jednak silną pokusę wzbogacania przekazu medialnego o warstwę emocjonalną, bo dotychczasowa dyskusja o „reformie” OFE ukazała rząd w roli gangstera. Teraz więc rząd złapany za rękę mówi, że to nie jego ręka – próbuje obsadzić w roli gangstera PTE. Sam chce zaś wejść w buty szeryfa: skoro OFE się uwłaszczyły, czyli mówią: „Składki są nasze”, to teraz dobry szeryf, czyli rząd, zabierze złym kapitalistom, czyli zachodnim towarzystwom, i odda biednym Polakom, czyli ZUS.
Nie bronię OFE. W kilku punktach zgadzam się z Janem Krzysztofem Bieleckim. To prawda, że towarzystwa emerytalne bronią swojego biznesu, prawda, że o reformie OFE trzeba rozmawiać, prawdą jest również, że II filar pełni funkcję publiczną, jaką jest zabezpieczenie społeczne osób w wieku poprodukcyjnym. Z tych wspólnych stwierdzeń wyprowadzam jednak odmienne od premiera Bieleckiego wnioski.