W innych krajach unijnych takich obniżek nie było, a nie brakowało i takich rynków, gdzie ceny biletów lotniczych podrożały w skali roku o 20–30 proc. (Grecja, Finlandia, Szwecja). Nie znaczy to jednak, że Polska stała się krajem taniego latania. Ta obniżka to efekt statystyczny. Ceny biletów lotniczych u nas z miesiąca na miesiąc mocno się wahają i akurat na koniec 2012 r. przypadł jeden z takich dołków cenowych. Stąd właśnie taka zniżka w ujęciu statystycznym.

Od lat systematycznie drożeją zaś inne rodzaje transportu – widać to również w danych dotyczących tylko zeszłego roku. Stawki w „pozostałych usługach transportowych” podskoczyły o niemal 12 proc., blisko 10-proc. podwyżki dotyczyły „transportu morskiego i śródlądowego”. W najbardziej istotnej z punktu widzenia przeciętnego gospodarstwa domowego kategorii „transport drogowy” u nas w 2012 r. ceny wzrosły o 5,7 proc. Przeciętny wzrost cen we wszystkich krajach UE to 3,2 proc.

Na liście najbardziej drożejących towarów i usług w ubiegłym roku znalazł się odbiór ścieków, który podrożał o blisko 8 proc. (a od 2005 r. o ponad 70 proc.) wobec średniej unijnej na poziomie 5,3 proc. (w sześciu krajach podwyżki były większe niż u nas). Warzywa, których ceny w ubiegłym roku poszły w górę o 7,4 proc., też były jednym z najszybciej drożejących u nas produktów, ale unijna średnia przekroczyła 10 proc.

Jeśli pominąć wyjątkowe zachowanie cen biletów lotniczych, największe spadki zanotowaliśmy w przypadku sprzętu fotograficznego, audio i komputerów. Tu obniżki to stała tendencja. Za aparaty fotograficzne płacimy obecnie o 60 proc. mniej niż w 2005 r.

Daleko nam jednak do tempa obniżek sprzętu elektronicznego, jaki ma miejsce w innych krajach. W Austrii tylko w ubiegłym roku telefony staniały o ponad jedną trzecią, a w Estonii o jedną czwartą. Podobna była skala przecen sprzętu foto na Wyspach Brytyjskich.

W 2012 r. nie brakowało jednak kilkudziesięcioprocentowych podwyżek cen, które najłatwiej wytłumaczyć następstwami kryzysu, np. ograniczeniem transferów budżetowych albo podnoszeniem podatków. W Grecji paliwa podrożały w minionym roku o blisko 38 proc., a ceny leków w Hiszpanii podskoczyły o niemal 53 proc. Najgorzej mają jednak bywalcy stołówek na Słowenii, którzy w grudniu ub.r. płacili o 67,4 proc. więcej niż rok wcześniej.