RP postuluje wprowadzenie rozwiązania "firmy na próbę": przez 3 pierwsze miesiące firma mogłaby działać bez potrzeby rejestracji, wymagane byłoby tylko jej zgłoszenie. Na kongresie w październiku Ruch chce też zaproponować m.in. rozszerzenie "metody kasowej VAT": firmy byłyby zobowiązane do zapłaty tego podatku dopiero wtedy, gdy same dostaną zapłatę za wykonane usługi.

Partia opowiada się za likwidacją umów śmieciowych pod warunkiem obniżenia składki na ZUS. RP chce też połączenia ZUS i KRUS oraz Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rynku Rolnego z Agencją Rynku Rolnego oraz likwidacji CBA i IPN.

Z kolei SLD w przedstawionym w niedzielę programie społeczno-gospodarczym zaproponował utworzenie 3 dużych okręgów przemysłowych, powołanie nowego ministerstwa przedsiębiorczości w miejsce obecnych resortów: gospodarki i skarbu oraz Polskiej Agencji Inwestycji Zagranicznych.

SLD chce wprowadzenia obowiązku odprowadzenia składek na ubezpieczenie społeczne z tytułu wszystkich "umów śmieciowych", z wyjątkiem umów drobnych. W programie jest też pomysł, aby pracodawcy zatrudniający pierwszego lub drugiego pracownika przez 18 miesięcy nie płacili składki do ZUS.

SLD chce wprowadzenia podatku od transakcji finansowych; usunięcia zatorów płatniczych przez wprowadzenie kasowego poboru VAT dla firm o obrotach do 800 tys. złotych.

Sojusz przypomniał też swój starszy postulat, by to staż pracy (35 lat dla kobiet, 40 lat dla mężczyzn), a nie wiek, decydował o przejściu na emeryturę. SLD proponuje ponadto "utrzymanie obniżonej składki do OFE (2 proc.)" oraz utworzenie publicznego OFE i w związku z tym - możliwość przejścia z prywatnego OFE do OFE publicznego. Opowiada się również za płacą minimalną w wysokości 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia; Sojusz chce też przywrócenia trzeciej, 40 proc. stawki podatkowej dla najlepiej zarabiających.

W najbliższym czasie pakiet ustaw gospodarczych zamierza złożyć Solidarna Polska. Ugrupowanie chce m.in. ograniczyć ilość dokumentów, których urzędy wymagają od przedsiębiorców. SP opowiada się za podatkiem od instytucji finansowych oraz od supermarketów.

Także SP chce wprowadzić ustawowo zasadę, że urząd skarbowy mógłby ubiegać się od firmy zapłaty podatku dopiero, kiedy ta dostanie zapłatę. Partia Zbigniewa Ziobry planuje coroczną obniżkę podstawowej stawki podatku VAT, docelowo do 19 proc.

SP opowiada się za zwolnieniem z podatku pierwszego tysiąca zł każdej emerytury i renty miesięcznie; proponuje wprowadzenie świadczenia rodzinnego na każde dziecko. Ugrupowanie chce również wydłużenia urlopów macierzyńskich i budowy systemu dopłat mieszkaniowych. Formacja chce też obniżenia wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn.

W ocenie przewodniczącego Towarzystwa Ekonomistów Polskich Ryszarda Petru, to dobrze, że partie w końcu przedstawiają programy gospodarcze, "bo jest jakiś konkret, temat do rozmowy". "To postęp w stosunku do tego, co było do tej pory. Niestety nie bardzo widzę, aby te programy rozwiązywały konkretne problemy w Polsce" - powiedział PAP Petru.

Jak zauważył, partie mają tendencję do wyboru metod, które mogą być popularne społecznie w czasie kryzysu, a więc na przykład dodatkowe obciążenie instytucji finansowych czy hipermarketów. "To są rzeczy popularne, które mogą dać dochody. Jednak zauważmy, że zarówno banki, jak i hipermarkety obciążenia przerzucą na klientów. Za taki podatek zapłaci Kowalski. To są pomysły polityczne, które nie sądzę, aby miały być zrealizowane, gdy te partie dojdą do władzy" - dodał Petru.

Ekspert zgadza się z diagnozą polityków PiS, RP, SLD i SP, że obecnie jednym z najpilniejszych wyzwań jest walka z bezrobociem. "Nie zgadzam się jednak z metodami" - dodał.

"Propozycje Sojuszu, żeby +składkować+ tzw. umowy śmieciowe, to najlepszy sposób na wzrost bezrobocia. Elastyczne umowy, przy swoich wadach, mają zaletę, że w czasie spowolnienia gospodarczego dają ludziom możliwość zatrzymania pracy. Przy ich braku ludzi się po prostu zwalnia. Miejsca pracy, które tworzy państwo poprzez ulgi, granty, tak jak chce PiS, są najdroższymi z możliwych" - ocenił ekonomista.