Dziś ma dojść do trzeciego spotkania grupy roboczej Komitetu Stabilności Finansowej. Jej celem jest stworzenie przepisów, które ograniczyłyby funkcjonowanie parabanków i poddały je większej kontroli. – Naszym nadrzędnym zadaniem jest uszczelnienie przepisów już istniejących, tak by zarówno parabankom, jak i nawet samym bankom trudniej było obchodzić obowiązujące prawo – mówi nasz informator z Komisji Nadzoru Bankowego, która wchodzi w skład KSF. – Na razie na posiedzeniach komitet określa zakres prac, proponuje nowe rozwiązania i sprawdza, w jakich ustawach konieczne będą poprawki. Konsekwencją tych działań ma być lepsza ochrona praw klientów – dodaje.

Dlatego komitet proponuje m.in., by do ustawy o kredycie konsumenckim wprowadzić przepis określający maksymalną rzeczywistą roczną stopę procentową (RRSO) na poziomie sześciokrotności stopy kredytu lombardowego Narodowego Banku Polskiego. W świetle obowiązujących przepisów RRSO nie może przekraczać czterokrotności stopy lombardowej. – Tyle że obecne przepisy są jak ser. Dzięki dziurom łatwo omijają je nie tylko parabanki, ale i banki. Udzielają kredytów z oprocentowaniem zgodnym z ustawą, ale z dołączonym szeregiem ubezpieczeń. Przez nie finansowanie jest droższe – tłumaczy nasz informator i dodaje, że teraz takie furtki mają być zamknięte.

Jeśli przepis w tym kształcie wejdzie w życie, to zgodnie z obowiązującymi dziś stopami maksymalne oprocentowanie kredytu będzie wynosiło 37,5 proc., a nie jak obecnie 25 proc. Czy to aby na pewno korzystne dla klientów? – Problem z tworzeniem takich pułapów polega na tym, że większość instytucji od razu chce w pełni wykorzystać dozwolony limit – tłumaczy Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.

Grupa robocza proponuje także określenie maksymalnych odsetek za czas opóźnienia w spłacie kredytu oraz odsetek od pobieranych odsetek. W tym celu konieczne będą zmiany w kodeksie cywilnym.

ZBP wstrzymuje się z opinią w tej sprawie, czekając, aż padnie konkretna stawka. – Administracyjne kształtowanie cen najprawdopodobniej nie wyeliminuje lichwy. Jeżeli pożyczający uzna, że limity ustawowe nie pokrywają mu ryzyka generowanego przez konkretnego kontrahenta, to albo wycofa się z rynku, albo stworzy inny „bardziej złożony”, zatem zwykle droższy, mechanizm płacenia przez kontrahenta – uważa Piotr Bodył Szymala, dyrektor Obsługi Prawnej Bankowości Inwestycyjnej BZ WBK. Jego zdaniem bez wnikliwych studiów ekonometrycznych nie sposób powiedzieć, czy ewentualne odsetki maksymalne od należności przeterminowanych powinny kształtować się na poziomie 5-, 6-, 8- czy 10-krotności jakiejś stopy.

KSF chce także, by instytucje przyjmujące środki klientów informowały ich o ryzyku związanym z oferowanymi usługami i lepiej wypełniały obowiązki informacyjne, co miałoby także dotyczyć zapisów w umowach. Czyli żadnych gwiazdek i małego druku. – Banki i fundusze inwestycyjne już wypełniają ten obowiązek – mówi Krzysztof Pietraszkiewicz. Teraz należałoby zmusić do tego parabanki. Sami bankowcy wątpią w skuteczność takich zapisów. – Klientami kieruje chęć wysokiego zysku lub potrzeba szybkiego otrzymania pieniędzy. Jeśli ktoś nie przeczytał 10 paragrafów umowy, to kolejnych pięciu także nie przeczyta – mówią. A Piotr Bodył Szymala uważa, że sens miałoby wprowadzenie wymogu opisywania produktów w sposób wystandaryzowany. Wówczas klient mógłby łatwo porównać oferty różnych instytucji.