Wytłumaczenie wielkiego wysypu gminnych basenów i hal sportowych, z jakim mieliśmy do czynienia w ostatnich latach, jest proste – budowane były za pieniądze unijne przeznaczone na projekty innowacyjne. W końcu sama Bruksela doszła do wniosku, że niecka z wodą i prowadząca do niej plastikowa rura to zdecydowanie za mało, aby pomysł uznać za innowacyjny. Finansowanie takich projektów będzie niemożliwe wraz z wprowadzeniem nowych zasad ubiegania się o środki unijne przez miasta. Wejdą one w życie w 2014 r.

W perspektywie finansowej UE na lata 2014 – 2020 Komisja Europejska zamierza przeznaczyć na rozwój aglomeracji miejskich znacznie więcej pieniędzy niż dotychczas. W przypadku Polski może to być nawet 850 mln euro w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (nie licząc 53 mld euro od KE). Tyle że środki te mają być rozdawane w inny sposób niż dotąd – miasta, zamiast starać się o dofinansowanie jednej inwestycji, np. budowy nitki rurociągu, dostaną pewną kwotę na realizację określonych inwestycji w ramach ogólniejszych celów (np. miasto zgłosi, że chce podnieść swoją konkurencyjność i przedstawi plan, jak to osiągnąć, a Unia przyzna mu pieniądze na realizacje inwestycji w ramach tego planu).

Jak usłyszeliśmy nieoficjalnie od wysokiego rangą urzędnika Ministerstwa Rozwoju Regionalnego (MRR), z jednej strony oznacza to dostosowanie wydawania unijnych pieniędzy do rzeczywistych potrzeb miast, ale z drugiej – ich większą odpowiedzialność za realizowane projekty.

I tego drugiego aspektu miasta obawiają się najbardziej, szczególnie w kontekście tzw. innowacyjnych projektów. Do tej pory, aby otrzymać dofinansowanie z UE, podciągały pod innowacyjne wszystko, co się dało. – Tak, jak pod hasłem „rewitalizacja” kryją się wątpliwe projekty, tak pod hasłem „innowacyjność” często mamy np. halę sportową czy kolejny aquapark – mówi nasz rozmówca z MRR. Przykładem może być Jelenia Góra, która na budowę Term Cieplickich z wykorzystaniem wód termalnych pozyskała z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 40 proc. kosztów, czyli 19 mln zł.

Problem w tym, że choć w Polsce buduje się coraz więcej aquaparków (już jest ich ok. 150), to coraz częściej przynoszą one straty – np. w Łodzi obiekt tylko w 2010 r. przyniósł 3 mln zł strat, władze zamierzają sprzedać go do 2013 r.

Dlatego zarówno KE, jak i resort rozwoju regionalnego mówią dość. Miasta będą musiały się bardziej wysilić, bo za dwa lata innowacyjność będzie inaczej weryfikowana. Po 2014 r. podciąganie takich projektów pod hasło innowacyjności będzie trudniejsze. Główny nacisk położony zostanie na nowe technologie, współpracę z przedsiębiorstwami czy usprawnianie komunikacji (np. wdrażanie inteligentnych systemów transportowych).

Świadome tego samorządy już zaczęły opracowywać strategie inwestycyjne na lata 2014 – 2020. Władze stolicy przygotowały projekt Innowacyjna Warszawa 2020, który ma wspierać firmy czy instytuty badawcze wdrażające nowe technologie. W kwietniu przedstawicieli biznesu poszerzono skład rady ds. polityki innowacji, która działa przy prezydencie stolicy. Nic tak nie zmusza do innowacyjnego myślenia jak groźba utraty sporych pieniędzy.

53 mld zł może przeznaczyć KE w nowym budżecie na wspieranie innowacyjności

80 mld euro tyle może dostać Polska przy podziale unijnego budżetu na lata 2014 – 2020

10,7 tys. projektów na kwotę 33,75 mld zł – zatwierdzono w ramach wdrażania PO Innowacyjna Gospodarka