Projekt upadł stosunkiem głosów 51:45, czyli zabrakło minimalnej większości 60 mandatów dla nadania mu dalszego biegu legislacyjnego. Republikanie szydzą z tzw. reguły Buffetta określając ją mianem politycznej zagrywki. Prezydent Barack Obama forsuje tą legislację podczas swoich wystąpień w całym kraju. Twierdzi, że to niesprawiedliwe, aby najlepiej zarabiający podatnicy wykorzystywali odpisy i preferencyjne traktowanie dochodów z inwestycji, aby płacić niższe podatki od większości obywateli z średnimi dochodami. 

Propozycja „nie jest poważnym podejściem do reformy podatkowej czy budżetowej” – podkreślił republikański senator Pat Toomey z Pensylwanii. W miarę zaostrzania się kampanii wyborczej w USA sprzeciw Republikanów może jeszcze bardziej nabrać na sile. Tymczasem Demokraci mają za sobą większość opinii publicznej. Według sondażu Gallupa za takim podatkiem dla najbogatszych opowiada się sześciu na 10. ankietowanych Amerykanów.

Ustawa wniesiona przez senatora Sheldona Whitehouse’a zakłada obciążenie podatkiem minimum 30 proc. gospodarstw domowych z dochodem co najmniej 2 mln dolarów. Zarabiający przynajmniej 1 mln dolarów otrzymaliby stawki podatkowe zbliżone do 30 proc.

Jak wynika z danych zebranych przez biuro senatora nowy podatek mógłby zapewnić wpływy rzędu 47 mld dolarów w okresie najbliższej dekady, pod warunkiem że do końca 2012 roku wygasłyby obowiązujące do tej pory zwolnienia podatkowe. Według grupy badawczej Tax Policy Center w Waszyngtonie do 2015 roku podatkiem Buffetta miałoby zostać objętych 217 tys. gospodarstw domowych w USA.

Mitt Romney, główny kandydat Republikanów na prezydenta USA powiedział wczoraj w Filadelfii, że według niektórych kalkulacji wpływy z podatku Buffetta wystarczą jedynie na sfinansowanie 11 godzin funkcjonowania rządu USA.

Demokraci zapowiadają, że będą dalej forsować podatek dla najbogatszych.