– Po debiucie PAK nadal będziemy inwestorem strategicznym, ale kwestia dalszego zaangażowania jest otwarta. Jeśli będzie takie zapotrzebowanie po stronie kupujących, to będziemy się nad tym zastanawiać. Obecnie nad ofertą pracują doradcy – powiedział DGP Zygmunt Solorz-Żak.

Może to być zapowiedź znaczącego zmniejszenia udziałów w elektrowni, ale nie przesądza, czy biznesmen zachowa kontrolę nad spółką, czy odda większościowy pakiet inwestorowi branżowemu.

– Dziś to gdybanie. Kluczem dla powodzenia zarówno oferty Skarbu Państwa, jak i sprzedaży pakietu właściciela Polkomtelu jest zabezpieczenie dostaw paliwa do elektrowni – mówi Paweł Puchalski, szefa biura analiz Domu Maklerskiego BZ WBK. Zgadza się z nim Kamil Kliszcz, analityk DI BRE, który twierdzi, że atrakcyjność oferty PAK zależy od losów prywatyzacji kopalni węgla Konin i Adamów kontrolowanych przez Skarb Państwa.

Odbiorcą surowca jest PAK. MSP negocjuje sprzedaż już tylko z tą spółką. – W przypadku elektrowni wykorzystujących węgiel brunatny kluczowy dla rentowności jest jak najlepszy dostęp do surowca. Transport na dłuższych dystansach jest nieopłacalny – mówi Kliszcz. Puchalski uważa jednak, że zakup kopalni wcale nie rozwiązuje kwestii bezpieczeństwa dostaw węgla. – Niewiadomą są zasoby paliwa w tych kopalniach – mówi.

Analityk nie chce szacować wartości oferty. W 2006 r. PAK wyceniany był na 1,3 mld zł. Dziś to znacznie mniej. Tamta kwota nie zawierała kosztów związanych z unijną polityką klimatyczną. A te w przypadku PAK będą wysokie. Powód – wysokie zużycie techniczne elektrowni, której wiek sięga 40 lat. To z kolei oznacza, że spółka w najbliższych latach będzie wymagać nakładów w modernizację starych mocy i budowę nowych. ZE PAK to trzecia pod względem wielkości polska elektrownia dysponująca mocą 2,5 tys. MW. Większe są tylko Bełchatów należący do PGE i Kozienice poznańskiej Enei.