Najbliższe lata mogą się stać złotą epoką gazu łupkowego. Takie sformułowanie pojawia się w wydanym właśnie raporcie Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Kolejne dekady przeorają też mapę gazowych potęg. Pojawią się na niej nowi producenci eksploatujący złoża łupkowe. Takie państwa, jak Australia, Chiny, Kanada czy Mozambik mogą rzucić wyzwanie starym mocarstwom, w tym Rosji.
Najwięcej zyskają ci producenci, którzy na czas stworzą infrastrukturę skraplającą surowiec do formy LNG. Australia buduje obecnie cztery takie terminale o łącznym przerobie 49,1 mld m sześc. rocznie. Razem z już istniejącą infrastrukturą eksportowe możliwości Australii wzrosną więc do 70 mld m sześc., co da jej drugie po Katarze miejsce na świecie pod względem sprzedaży gazu w postaci skroplonej.
Własne terminale LNG budują też państwa afrykańskie. „Algieria i Angola są najpoważniejszymi kandydatami na nowych dostawców LNG dla Europy” – czytamy w cytowanej przez „The Wall Street Journal” analizie Deutsche Banku. W połowie dekady europejski kierunek obiorą też statki płynące z portów nad Zatoką Meksykańską. Unia Europejska stanie się bowiem cennym kąskiem; zdaniem MAE wydobycie gazu w UE spadnie do 2035 r. prawie o 2/3, podczas gdy konsumpcja wzrośnie o 20 proc. Co do wydobycia gazu z łupków w Europie MAE zachowuje pewien sceptycyzm. Polska, pisze agencja, by zaistnieć w świecie gazowych gigantów, musi pokonać wiele barier technicznych, środowiskowych i regulacyjnych.