Największy portal świata, Yahoo, nie potrafi poradzić sobie w świecie zdominowanym przez Google’a i Facebooka.
Choć na świecie nie milkną komentarze po śmierci twórcy Apple’a Steve’a Jobsa, w jej cieniu szykuje się kolejne symboliczne wydarzenie w branży nowych technologii. Yahoo!, symbol internetu, gaśnie, a właściciele szukają kupca. Zainteresowane firmy już przeglądają dokumenty, a lada chwila któraś z nich położy pieniądze na stół. Po latach świetności największy portal internetowy świata nie może się odnaleźć w świecie Facebooka oraz Google’a.
To, że sytuacja jest dramatyczna, potwierdzają ostatnie poczynania udziałowców, którzy po niecałych trzech latach wyrzucili z pracy prezes Carol Ann Bartz. Miała uzdrowić Yahoo! i znaleźć sposób na rywalizację z Facebookiem i Google’em. Jednak po zwolnieniu 650 pracowników, zamknięciu kilku projektów o łącznej wartości 4,8 mld dol., nie potrafiła zrobić nic więcej. Bloomberg policzył, że w ciągu 32 miesięcy urzędowania nie uruchomiła żadnego znaczącego projektu, a przecież w tym czasie serwisy społecznościowe i mobilne aplikacje zmieniły sposób korzystania z internetu.