Jak dowiedział się „DGP”, koncern planuje budowę części swoich nowych stacji ekonomicznej sieci Optima w pobliżu wielkich sklepów. Na razie spółka nie zdradza których. – Rozmawiamy o współpracy z kilkoma sieciami – przyznaje Maciej Szozda, wiceprezes Lotosu. Najprawdopodobniej nie chodzi o największe z nich: Auchan, Tesco, E.Leclerc, Carrefour czy Intermarche, które same budują stacje. Nie zamierzają się pozbywać kury znoszącej złote jajka.

Sieci ścinają ceny

Według Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego stacje przy hipermarketach, których w Polsce jest niemal 150, to dziś najszybciej rozwijająca się część rynku paliwowego. Rośnie w tempie kilkunastu procent rocznie. To 2,2 proc. wszystkich stacji w Polsce. Pod względem sprzedaży ich udziały szacuje się jednak już na około 10 procent.

Mocną stroną stacji przy marketach jest to, że gwarantują duży ruch. To zarówno efekt sąsiedztwa sklepu (dwie trzecie klientów hipermarketów to osoby zmotoryzowane), jak i agresywnej polityki cenowej hipermarketów. W rezultacie sprzedaż na stacji marketowej sięga nawet ponad 5 mln litrów rocznie, podczas gdy średnia na stacjach koncernów to 3 – 4 mln litrów, a na stacjach niezależnych – 2 mln litrów.

Nic dziwnego, że koncerny paliwowe zaczynają szukać sposobu, by wejść na rynek zdominowany przez markety. Nie jest to proste, bo stacje przy sklepach słyną z tego, że sprzedają litr paliwa o kilka, a nawet kilkadziesiąt groszy taniej niż konkurenci. Lotos chce jednak przyjąć taką samą politykę. Jego stacje Optima mają oferować benzynę i olej napędowy po cenach niższych o blisko 8 gr za litr niż na stacjach segmentu premium.

Niska cena paliwa to jeden z głównych wyróżników stacji przymarketowych. Oferta tego typu placówek od kilku miesięcy, gdy ceny paliw skoczyły do rekordowych poziomów, jest wyjątkowo atrakcyjna. Koncerny, które chciały ograniczyć do minimum skutki podwyżek, ścięły swoje marże do minimum i nie są w stanie zaoferować już większych upustów. Wyjątkiem jest Shell, który do końca czerwca za zakupy w swoim sklepie powyżej 20 zł proponuje rabat na paliwo. Dla paliw premium wynosi on 15 gr/l, a na pozostałe – 5 gr/l.

Jednak nawet on nie jest w stanie zmierzyć się z potęgą marketów. Tesco od ubiegłego tygodnia oferuje paliwa tańsze nawet o 25 gr/l. Jak tłumaczy Michał Sikora z biura prasowego sieci, wystarczy zrobić zakupy w markecie za 100 zł, by dostać 15 gr rabatu. Kolejne 10 gr klient zyska, płacąc hipermarketową kartą kredytową. – A już bez tego nasze paliwo jest co najmniej o 10 gr tańsze niż na stacjach koncernów – podkreśla.

Norwedzy byli pierwsi

Pierwsze stacje z logo Optima gdański koncern uruchomi już w przyszłym miesiącu. Powstaną w Warszawie, w miejscu stacji marki Pol-Oil przy trasie na Gdańsk. Na razie trwa ich remont. Kiedy Optima pojawi się przy marketach? Grupa Lotos nie chce powiedzieć na ten temat ani słowa.

Dotychczas próby wejścia na place przy marketach, podejmowane przez firmy paliwowe, kończyły się fiaskiem. Nieoficjalnie wiadomo, że takie plany miał m.in. Łukoil. Jedyną dużą siecią, której się udało, był Statoil. Norweski koncern skorzystał jednak z okazji. Pojawiła się ona w 2006 r., kiedy Real przejął od Geanta biznes w Polsce. Sieć hipermarketów informowała wówczas, że zamierza skupić się na podstawowym biznesie, czyli wielkopowierzchniowym handlu detalicznym. Dlatego Real pięć stacji Geant odsprzedał Norwegom. Dziś działają one pod logo 1-2-3, czyli ekonomicznym brandem Statoila.

Wzorem Norwegów polska firma Momo, notowana na rynku NewConnect spółka z branży paliwowej, buduje sieć niezależnych stacji. Momo rozpoczęła właśnie współpracę z Frapo Inwest, który zarządza jedną z grup w sieci handlowej Polomarket. Jak poinformował Jacek Malec, prezes Momo, sieć wydzierżawi grunty przy sklepach na terenie zachodniej Polski. Przy Polomarketach działać mają tanie stacje automatyczne. Pierwsza ruszy w Koninie.