Polska może zostać zmuszona do wyłożenia około 1 mld zł (250 mln euro) na nowy plan pomocy dla Grecji. Tak się stanie, jeśli pod naciskiem Niemiec wsparcia Atenom udzielą wszystkie kraje Unii, a nie tylko państwa strefy euro i MFW. Brytyjski „Guardian” pisze, że Angela Merkel taki pomysł przedstawiła brytyjskiemu premierowi Davidowi Cameronowi.

Polska brała już udział w programie wsparcia dla Irlandii i Portugalii. Jednak ryzyko, że oba te kraje nie zwrócą udzielonej pomocy, jest o wiele mniejsze niż w przypadku Grecji. Zdaniem agencji Standard & Poor’s prawdopodobieństwo, że w ciągu pięciu lat państwo zbankrutuje, wynosi 75 proc. W maju zeszłego roku Grecja już otrzymała 110 mld euro pomocy. Teraz będzie pożyczała na spłatę tej sumy.

– Od czasu pierwszego bailoutu Grecji powstał mechanizm, którego częścią są gwarancje Komisji Europejskiej, European Financial Stabilisation Mechanism (EFSM). Składają się na nie wszystkie kraje Unii. Został on wykorzystany w Irlandii i Portugalii. Teraz część krajów UE uważa, że podobnie powinno być w przypadku Grecji – mówi „DGP” Francois Head, rzecznik Rady UE ds. Gospodarczych i Finansowych.

Jak napisał wczoraj brytyjski „Guardian”, do tego ostatniego rozwiązania stara się przekonać Wielką Brytanię kanclerz Angela Merkel. Na razie premier Cameron zdecydowanie się temu sprzeciwia. Jednak Zjednoczone Królestwo, podobnie jak Polska, może zostać w tej sprawie w Radzie UE przegłosowane, bo decyzja zapada kwalifikowaną większością głosów.

Rzeczniczka polskiego Ministerstwa Finansów Małgorzata Brzoza powiedziała „DGP”, że polskie władze nie zajęły jeszcze w tej sprawie stanowiska. Zdaniem komisarza ds. finansowych Ollego Rehna ostateczny kształt drugiego pakietu pomocowego dla Grecji zostanie ustalony dopiero w lipcu.

Nawet jeśli stanowisko Niemiec weźmie górę, udział krajów spoza strefy euro w pomocy dla Grecji będzie niewielki. W ramach Europejskiego Instrumentu Stabilności Finansowej (EFSF), który jest wart 750 mld euro, środki Komisji Europejskiej (EFSM) są relatywnie niewielkie (60 mld euro). Reszta to gwarancje udzielone przez kraje Eurolandu (440 mld euro) i wkład MFW (250 mld euro). Co więcej, z pakietu 60 mld euro EFSM wykorzystano już 48,5 mld euro na pomoc dla Portugalii (26 mld euro) i Irlandii (22,5 mld euro). Pozostało więc 11,5 mld euro. Polski udział w tej kwocie to ok. 250 mln euro i tej skali strat możemy się spodziewać, gdyby Grecja nie oddała pomocy otrzymanej w ramach drugiego pakietu wsparcia.

– Kanclerz Merkel chce, aby wszystkie kraje Unii brały udział we wsparciu dla Grecji bardziej z powodów pryncypialnych niż ekonomicznych. Ewentualne wsparcie przez Wielką Brytanię dla Greków byłoby niewielkie (ok. 1 mld euro). Taki układ ułatwiłby jednak przeforsowanie pomocy w Bundestagu – tłumaczy „DGP” Cinzia Alcidi, ekspertka brukselskiego Centrum Europejskich Analiz Politycznych (CEPS).

Łącznie nowy pakiet pomocy dla Grecji miałby wynieść 60 mld euro. Finansowany może być na dwa sposoby: w pierwszym wariancie pieniądze pochodzą od MFW i państw strefy euro, w drugim od MFW, państw strefy euro i funduszu, na który zrzuca się cała UE.

Tymczasem Niemcy spierają się z Francją i Europejskim Bankiem Centralnym, czy w ramach nowego pakietu powinni uczestniczyć prywatni inwestorzy. Chodzi o odłożenie o 7 lat spłaty obligacji przez Grecję. EBC obawia się, że wywoła to panikę na rynku, która doprowadzi także do niewypłacalności Irlandii i Portugalii.

– Jesteśmy u progu powtórki z bankructwa Lehman Brothers – uważa Neil MacKinnon, ekonomista z domu maklerskiego VTB Capital w Londynie. Upadek amerykańskiego banku doprowadził do strat dla instytucji finansowych na całym świecie w wysokości 1,4 bln euro.

Wczoraj jednak Olli Rehn uspokajał, że już w trakcie weekendu ministrowie finansów strefy euro dadzą zielone światło dla wypłaty kolejnej transzy (12 mld euro) pomocy w ramach pierwszego pakietu wsparcia dla Grecji. Wówczas Grecja kupi sobie czas do września.

Gorące krzesło greckiej polityki

Premier Grecji miał wczoraj w nocy ogłosić nowy skład rządu, w którym nie znajdzie się już niepopularny minister finansów Giorgos Papakonstantinu. Georgios Papandreu chce w ten sposób utrzymać większość w parlamencie dla swojego programu wartych 28 mld euro oszczędności. Tylko w tym tygodniu aż 4 deputowanych socjalistycznej PASOK zapowiedziało, że nie poprze pakietu zaciskania pasa, który jest warunkiem uruchomienia przez UE i MFW nowego programu pomocy. W 300-osobowym parlamencie socjaliści mają już tylko 5-osobową przewagę. Zdaniem greckich mediów Papandreu miał jednak wczoraj poważne kłopoty, aby znaleźć następcę dla ministra finansów. W obecnych warunkach funkcja ta jest wyjątkowo trudna i niepopularna. W środę premier zaproponował opozycyjnej Nowej Demokracji utworzenie rządu jedności narodowej. Prawica postawiła jednak warunek nie do przyjęcia dla Papandreu: renegocjację porozumienia z UE i MFW. Stan greckiej gospodarki gwałtownie się tymczasem pogarsza. Wczoraj urząd statystyczny w Atenach podał, że bezrobocie w I kwartale dotknęło już 15,9 proc. osób w wieku produkcyjnym wobec 11,7 proc. rok wcześniej.