Trudno znaleźć logikę w pomyśle, który pojawił się na spotkaniu eurogrupy w sprawie Grecji. Chyba że jest ona definiowana jako działanie na rzecz dobrostanu Niemiec, Francji, ich banków, a tylko przy okazji wyciąganie z bagna zadłużenia greckiej gospodarki.
Na pewno logiczny nie jest pomysł, by na nowy bailout zrzucali się wszyscy członkowie UE.
Angela Merkel, architekt koncepcji, uderza w podniosłe tony. Padają deklaracje o solidarności, odpowiedzialności, ratowaniu integracji. Tych słów brakowało, gdy Grecy na potęgę zadłużali się w niemieckich i francuskich bankach. Była konsumpcja, był popyt na niemieckie towary, było bankowe eldorado. Teraz Berlin chce wystawić rachunek wszystkim. Bez uwzględniania szczegółów takich jak ten, że nie wszystkie europejskie banki żyły z greckiej bonanzy. I bez próby zastanowienia się, jaki jest długofalowy cel ładowania kolejnych miliardów na spłatę poprzedniego bailoutu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.