Nieruchomość za granicą opłaca się kupić zwłaszcza teraz, bo ceny w Europie spadły na skutek kryzysu. Obniżki w takich krajach jak Hiszpania czy Grecja sięgają ponad 40 proc.

Najtaniej w Bułgarii

– Dziś mały apartament na Majorce, położony w atrakcyjnym miejscu, czyli stosunkowo blisko morza, kosztuje 350 tys. euro. Przed kryzysem trzeba było za niego zapłacić 420 tys. euro. Najbardziej potaniały nieruchomości położone dalej od morza – zauważa Jacek Twardowski z firmy Kristensen Group, specjalizującej się w sprzedaży apartamentów i domów wakacyjnych.

Z kolei w Grecji nieruchomości można kupić w granicy 300 tys. euro. Podobne ceny są w Turcji.

Najtaniej jest obecnie w Bułgarii i Albanii, gdzie rynek apartamentów wakacyjnych jest we wczesnej fazie rozwoju. Lokal wielkości kawalerki można kupić w Słonecznym Brzegu już za 17 tys. euro. Za dwupokojową nieruchomość, wykończoną pod klucz i w dobrym standardzie, zapłacimy 40 tys. euro. To około 30 proc. taniej niż w Polsce, gdzie za 1 mkw. apartamentu w dobrej lokalizacji trzeba zapłacić 9 – 10 tys. zł. W obu tych krajach, podobnie jak w Polsce, można jeszcze kupić kwatery na linii brzegowej. A w takie nieruchomości opłaca się inwestować, bo gwarantują najlepszą stopę zwrotu.

– W Hiszpanii apartamenty blisko morza przestano budować już 10 lat temu. To nie znaczy, że nie warto kupować takich nieruchomości. Trzeba jednak postawić na dobrą lokalizację i szukać okazji cenowych – zauważa Jacek Twardowski. Jeśli chodzi o finansowane zewnętrzne, to na wszystkie apartamenty za granicą można dostać kredyt. – Różnice są tylko we wkładzie własnym. W Hiszpanii i Grecji otrzymamy finansowanie do 75 proc. wartości nieruchomości, w Turcji do 60 proc. – tłumaczy Anna Chmielewska z Foreing Properties Sales Executive.

Stopy zwrotu z inwestycji na Zachodzie zrównały się w ostatnich dwóch latach z tymi obowiązującymi w Polsce. Oscylują one między 5 a 8 proc. w skali roku. Wyjątkiem jest Bułgaria, gdzie po 5 latach wartość nieruchomości może wzrosnąć nawet o 45 proc. W ciągu 10 – 12 lat można więc liczyć na zwrot z inwestycji.

– Bułgaria staje się coraz bardziej popularnym kurortem wakacyjnym. Zainteresowanie nią wzrosło po ubiegłorocznych strajkach w Grecji. W tym roku uwaga na nią została zwrócona po manifestacjach w Tunezji i Egipcie. Zwłaszcza jeśli chodzi o turystów z Polski – zauważa Szymon Pawelczyk z Shark Property.

– Zyskała też Hiszpania. Stopa zwrotu może tu wynieść nawet 10 proc., a przy późniejszej odsprzedaży można liczyć na większe zyski – dodaje Anna Chmielewska.

Co się opłaca

Wybierając apartament, trzeba się zastanowić, w jakim celu go nabywamy. Jeśli chcemy na nim zarobić, trzeba szukać nieruchomości w najpopularniejszych kurortach. – Do tego warto się upewnić, czy jest gwarantowany wynajem – zauważa Maciej Dymkowski, prezes firmy RedNet.

W Bułgarii za wynajem apartamentu wartego 27 tys. euro otrzymamy 1500 euro rocznie. Jak zauważa Maciej Dymkowski, na zachodzie Europy będzie to już 2 – 2,5 tys. zł miesięcznie. Pod uwagę trzeba także wziąć połączenia autokarowe oraz lotnicze. Zwłaszcza z Polski – jeśli chcemy gościć w apartamencie rodaków podczas wakacji.

Z Polski do wakacyjnych miejscowości w Europie dostaniemy się bez problemu tylko latem. Zimą duża część połączeń, zwłaszcza tych tanich, jest zawieszana. – Do Bułgarii z Warszawy samoloty latają cztery razy w tygodniu, z Katowic pięć razy, a z Poznania raz. Oprócz tego istnieją dobre połączenia autokarowe – zauważa Szymon Pawelczyk.

Na co zwrócić uwagę, kupując apartamenty

● dokładnie sprawdź dewelopera;

● zapoznaj się ze zrealizowanymi już przez niego inwestycjami;

● zapytaj, kiedy nastąpi podpisanie aktu notarialnego;

● ustal, jakie opłaty są związane z użytkowaniem nieruchomości.

Jeśli apartament jest nabywany w celu wynajmu:

● sprawdź, czy istnieje opłata dodatkowa za umeblowanie apartamentu;

● dowiedz się, czy inwestor gwarantuje wynajem;

● sprawdź, czy w innych obsługiwanych przez operatora nieruchomościach jest obłożenie.