Produkty finansowe będące połączeniem lokaty bankowej z instrumentem inwestycyjnym, zwane strukturami czy też lokatami strukturyzowanymi, cieszą się w Polsce rosnącą popularnością. W 2005 r. banki sprzedały klientom struktury o łącznej wartości 1,1 mld zł. W ubiegłym roku już za 9 mld zł. Analitycy wstrzymują się na razie z prognozami, czy w tym roku wzrost sprzedaży będzie kontynuowany. Jednak symptomem utrzymania tendencji może być duża liczba nowych ofert. Od początku roku instytucje finansowe zaproponowały swoim klientom już prawie 200 różnych produktów strukturyzowanych. W całym ubiegłym roku było to prawie 400 produktów.

Zdaniem Pawła Majtkowskiego, głównego analityka firmy Expander, popularność struktury zawdzięczają swojej konstrukcji. – Dają gwarancję zwrotu całości zainwestowanego kapitału, co dla polskiego inwestora ma kluczowe znaczenie – mówi przedstawiciel Expandera.

Marcin Krasoń, analityk Open Finance, dodaje też, że na dobrą sprzedaż struktur wpływ ma także wysoka prowizja dystrybucyjna, dochodząca do 5 proc. inwestowanej kwoty. – Bankom zależy więc na sprzedaży tych produktów – mówi Marcin Krasoń.

Ale historyczne zyski struktur do nich nie przekonują. W ubiegłym roku najlepsza z nich pozwoliła zarobić klientom ponad 18 proc. Był to Fortis L Fix Everest, powiązany z indeksem WIG20. Jednak średnia stopa zwrotu to zaledwie 3,5 proc. Więcej można zarobić na zwykłych lokatach czy w funduszach pieniężnych. Marcin Krasoń podkreśla też, że na niekorzyść struktur przemawia ich skomplikowana konstrukcja, pozwalająca ukryć wysokość kosztów, jakie klient ponosi, inwestując w tego rodzaju produkt. – W funduszu koszty mogą być wysokie, ale z góry wiemy, jakie one są. W strukturach znamy tylko prowizję dystrybucyjną, a koszty zarządzania są ukryte – mówi analityk Open Finance.

Mimo tych wad produkty strukturyzowane to finansowy hit. Obecnie w ofercie jest kilkadziesiąt różnych lokat. Na przykład w ING Banku Śląskim, dysponując 3 tys. zł, możemy zainwestować w produkt o nazwie Stawiam na Złotego. Roczny zysk jest uzależniony od kursu złotego do euro i może wynieść maksymalnie 8,1 proc. Bank gwarantuje zwrot całości zainwestowanego kapitału.

Z kolei w Polbanku w sprzedaży znajduje się Formuła Podwójny Złoty. Zysk będzie wynosił dwa razy tyle, ile wzrósł kursu złotego do euro. Maksymalnie może to być 20 proc. w skali roku. Bank nie gwarantuje jednak zwrotu całości, a jedynie 95 proc. kapitału, gdyby kurs złotego spadł. Natomiast w Raiffeisen Banku zysk roczny może wynieść nawet 22,3 proc., jeżeli odpowiednio wzrosną kursy akcji kilku dużych globalnych firm, takich jak McDonald’s czy Volkswagen.