Szef spółki zapewnia, że idą jak woda, a kupują je nawet grube ryby. Nie zdradza jednak nazwisk inwestorów. Mówi tylko, że oferta ma przynieść spółce 5,8 mln zł. Pieniądze będą przeznaczone na zakup lekkich samolotów AT-3 do wykorzystania w należącym do spółki Ośrodku Szkolenia Lotniczego Ad Astra Warsaw Flight Academy oraz kilku miejscowych diamondów, które wzmocnią ofertę firmy w przewozach VIP-ów.

– Najpóźniej w lipcu zamierzamy zadebiutować na NewConnect – mówi Szpineta. A to dopiero początek drogi, jaką wytyczył przed spółką. Kolejny krok postawi już na początku przyszłego roku. Podejmie próbę przeniesienia firmy na rynek podstawowy. Ruch będzie miał związek z kolejną emisją akcji wartości kilkunastu milionów złotych.

Pieniądze z tej emisji posłużą wejściu spółki w nowy segment działalności lotniczej. Ad Astra Executive Charter zamierza kupić minimum trzy samoloty średniego zasięgu typu Boeing 737 i wozić Polaków na wakacje.

Według Szpinety wejście na rynek czarterowy to naturalny kierunek rozwoju takiej spółki jak Ad Astra. Szpineta uważa, że warto postawić na rynek czarterowy, bo po tegorocznych wydarzeniach w Afryce Północnej odrodzi się on w przyszłym roku. A dla firmy, która przebrnęła już przez wszystkie procedury rejestracyjne w Polsce, wprowadzenie nowego typu samolotów to tylko formalność trwająca góra kilka tygodni.

Niewykluczone, że Ad Astra zdecyduje się także na uruchomienie regularnych połączeń po kraju. Według Szpinety aż się prosi o zagospodarowanie niszy, jaką są lotnicze połączenia między zapomnianymi dotąd miejscowościami, w których można jednak lądować dzięki pozostałym po wojsku lotniskom. Realizację tego planu uzależnia od przyjęcia zmian w prawie lotniczym, zakładających możliwość działania w Polsce lotnisk użytku wyłącznego, które będzie można zakładać właśnie w niewielkich miejscowościach.

– Branża na pewno jest perspektywiczna, ale inwestorów interesują przede wszystkim wyniki finansowe – mówi Adam Ruciński, prezes BTFG Audit.

Szpineta zapewnia, że wyniki finansowe spółki są dobre. W 2010 r. firma podwoiła przychody do 10 mln zł i przyniosła zyski.