Banki po chudych latach, kiedy na wezwanie nadzoru oraz ze względu na potrzeby kapitałowe zatrzymywały zyski, ostatnio coraz chętniej dzielą się nimi z akcjonariuszami. W tym roku udziałowcy banków mogą otrzymać aż 4,6 mld złotych.

Millennium też płaci

Jedną z największych niespodzianek było to, że na wypłatę z zysku zdecydował się Bank Millennium. W ubiegłym roku bank sprzedawał dodatkową emisję akcji, aby zaspokoić swoje potrzeby kapitałowe. Mimo to zarząd zdecydował się na zarekomendowanie WZA wypłacenia 0,1 zł na akcję z ubiegłorocznego zysku. WZA zaaprobowało tę propozycję. W sumie więc na dywidendę pójdzie 121,31 mln zł z 326 mln zł zysku za 2010 r.

Na wypłatę dla akcjonariuszy zdecydował się także inny bank, które przed rokiem nie płacił dywidendy. Udziałowcy ING otrzymają po 15 zł na walor. Bank przeznaczy na ten cel nieco ponad 27 proc. zysku netto, który w 2010 r. wyniósł 753 mln zł.

– Decyzje o wypłacie dywidendy oznaczają, że banki spodziewają się stabilizacji na rynku i zysków wyższych niż w poprzednich latach – mówi Michał Sobolewski z IDMSA.

Zarządy chcą dywidend

O ile w przypadku ING i Millennium wypłaty z zysków są już przesądzone, o tyle w kilku innych przypadkach ostateczną decyzję musi podjąć WZA. Jednak perspektywy są obiecujące, co widać po deklaracjach zarządów banków.

Szefowie Handlowego zaproponowali, aby z zysku za 2010 r. wypłacić po 5,72 zł. To o blisko 2 zł więcej niż rok wcześniej. Także w kolejnych latach wypłaty mogą być wysokie, bo zarząd Handlowego chce, aby do akcjonariuszy trafiało aż 90 proc. zysku.

Do niedawna nie było jasne, czy na wypłatę z zysku zdecyduje się BZ WBK. Ten bank był bowiem w trakcie zmiany właściciela. Jednak po zakończeniu wezwania na akcje polskiego banku, ogłoszonego przez hiszpańskiego Santandera, zarząd zaproponował przeznaczenie blisko 60 proc. zysku na dywidendę. Akcjonariusze dostaną łącznie 584 mln zł, czyli po 8 zł na akcję.

Mowa o miliardach

Do tej pory decyzji o wypłacie dywidend nie podjęły także dwa największe polskie banki, czyli PKO BP i Pekao.

Ten drugi w tym roku będzie wyjątkowo hojny, gdyż o ile przed rokiem na dywidendę poszło 30 proc. zysków, o tyle obecnie ma być to aż 70 proc. wyniku za 2010 r. To oznacza, że na dywidendę może trafić aż 1,75 mld zł. Na jedną akcję przypadnie 6,8 zł. Ostateczna decyzja w sprawie wypłaty zapadnie w przyszły wtorek.

Jasności nie mają udziałowcy PKO BP. Zarząd chciałby utrzymania dotychczasowej polityki dywidendowej. Zakłada ona wypłatę na poziomie między 20 a 40 proc. zysku. Zarząd zaproponował, aby w tym roku wypłata z zysku była na poziomie równym górnej granicy. To oznacza wypłatę 1,3 mld zł, czyli 1 zł na akcję.

Jednak decydujące słowo w sprawie dywidendy PKO BP ma Skarb Państwa. Na rynku pojawiły się już plotki, że rząd zdecyduje się na podwyższenie poziomu wypłaty do 50 proc. Wtedy dywidenda sięgnęłaby ok. 1,6 mld zł na akcję.

Zdaniem analityków nawet tak hojne wypłaty z zysku nie zaszkodzą instytucjom finansowym.

– Polskie banki mają z reguły bardzo wysokie wskaźniki wypłacalności, co oznacza, że są w stanie wypłacać wysokie dywidendy – mówi Kamil Stolarski z Espirito Santo Investment Bank.

BRE nadal oszczędza

Jednak nie wszyscy zdecydowali się na dywidendę. Zarząd BRE Banku bowiem zarekomendował pozostawienie ubiegłorocznego zysku w spółce. Ten bank najwyraźniej potrzebuje kapitału i ubiegłoroczna emisja akcji tej potrzeby nie zaspokoiła.

Jak wynika z zapowiedzi zarządu, na wysokie wypłaty z zysku nie będzie można liczyć także w przyszłym roku. Akcjonariusze mają otrzymać wtedy niewielką dywidendę.