Sporządzany przez FAO globalny indeks cen żywności, uwzględniający koszyk 55 najważniejszych produktów, osiągnął w marcu wartość 229,8 pkt, podczas gdy w lutym, gdy pobity został rekord, wynosił 236,8 pkt. Spadek cen spowodowany został zmniejszonym popytem w związku z trzęsieniem ziemi i tsunami w Japonii oraz niespokojną sytuacją w krajach Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Utrudnione bowiem były dostawy do krajów, które są ważnymi importerami żywności.

Eksperci FAO uważają jednak, że to tylko przejściowa sytuacja. – Uważamy, że ceny odbiją się w najbliższych kilku tygodniach, tym bardziej że są już tego sygnały – mówi Concepcion Calpe, ekonomistka FAO. Sytuację pogarszają wysokie ceny ropy naftowej, bo niektóre produkty rolne, jak kukurydza, przeznaczane są na biopaliwa, na które rośnie popyt. – Popyt na żywność, paszę i biopaliwa jest bardzo silny i zwiększenie produkcji może nie wystarczyć do zgromadzenia odpowiednich zapasów – dodaje Calpe.

Mało prawdopodobne jest zatem powtórzenie się sytuacji z 2008 r., kiedy po osiągnięciu rekordowych poziomów – czemu towarzyszyły gwałtowne zamieszki w wielu państwach – ceny w ciągu kilku miesięcy ostro poszły w dół. Przyczyniły się do tego dobre zbiory w 2009 r. Tymczasem w ubiegłym roku miały miejsce susza w Europie i Azji Środkowej oraz fala pożarów w Australii. W efekcie w ciągu ostatnich 12 miesięcy ceny kukurydzy wzrosły ponaddwukrotnie, pszenicy o 68 proc., a soi o 45 proc. Tego trendu nie zatrzyma nawet podana w zeszłym tygodniu informacja, że obszar upraw w USA, które są największym światowym producentem tych trzech produktów, jest blisko rekordowego po II wojnie światowej poziomu.

Na dodatek w długiej perspektywie sytuacja wygląda jeszcze gorzej. – Nie mówimy o normalnej sytuacji. Ceny, które nas czekają, nie wyglądają na takie, które po pewnym czasie spadną, jak to było w latach 2007 – 2008. Pozostaną one na takim poziomie znacznie dłużej – mówi inny ekonomista FAO Aldolreza Abbassian. FAO przewiduje, że do 2050 r. w związku ze wzrostem populacji świata do 9 miliardów, z rosnącym wraz z dochodami popytem na mięso i produkty mleczne oraz ze zmianami klimatycznymi produkcja żywności będzie musiała się zwiększyć aż o 70 proc. Ponieważ będzie to bardzo trudne do osiągnięcia, zwiększy się liczba osób niedożywionych. W zeszłym roku, w związku z niższymi cenami, spadła ona do 925 milionów, podczas gdy w 2009 r. przekraczała miliard. Ale w lutym szef Banku Światowego Robert Zoellick alarmował, że tylko od lipca zeszłego roku alarmujący poziom cen żywności wpędził 44 miliony ludzi w biedę. Była to też główna przyczyna wybuchu niezadowolenia społecznego w Tunezji i Egipcie, który później przeniósł się na inne kraje arabskie.