Cały czas dyskutowana jest kwestia tego, jak wysokie ograniczenie kwotowe będzie miała ulga na III filar i czy będzie ona odliczana od podatku, czy od dochodu – jak chce rząd. Wtedy byłaby identyczna dla płacących podatki w pierwszym i drugim przedziale skali PIT. Decyzja ma zapaść przed jutrzejszym drugim czytaniem.

Praca nad ustawą idzie bardzo szybko. Omówienie projektu zajęło komisji zaledwie trzy godziny. W posiedzeniach nie bierze udziału PiS, które bojkotuje prace po tym, jak koalicja odrzuciła wniosek o wysłuchanie publiczne. Uchwalenie ustawy w tym tygodniu jest więc niemal pewne.

Ostatnią linią obrony przeciwników rządowych zmian będzie podważenie konstytucyjności projektu. – Widzimy tempo prac w Sejmie i nasza opinia kierowana jest już bardziej do pana prezydenta. Liczymy, że zechce jej się przyjrzeć – mówi Ewa Lewicka, szefowa Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.

Fundusze zamówiły ekspertyzę na temat konstytucyjności projektu. Opinia, którą wczoraj opisał „DGP”, przygotowana w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, kwestionuje rządowy projekt w kilku punktach. Zarzuca mu m.in. naruszenie zasady zaufania państwa, naruszenie praw nabytych zarządzających OFE i osób w średnim wieku, które mogły wybrać, czy zapisać się do II filaru.

Innych konstytucjonalistów te zarzuty jednak nie przekonują. – O prawach nabytych możemy mówić w odniesieniu do składki już zgromadzonej. Trudno jest mówić o prawach nabytych, do przyszłych zmian w wysokości składki i ich skutków za kilkadziesiąt lat – mówi konstytucjonalista prof. Marek Chmaj z kancelarii Chmaj i Wspólnicy. Ale podziela on jedną wątpliwość opinii dla PTE: zbyt krótki termin vacatio legis w rządowym projekcie. – Powinno być co najmniej trzymiesięczne, a nie miesięczne, jak chce rząd.

Tłumaczy, że w takim samym okresie dokonuje się takich czynności jak wypowiedzenie niektórych umów najmu, dzierżawy, o pracę. Według niego tyle czasu potrzeba, aby zarządzający OFE przygotowali się do zmian.

Jednak zdaniem innego konstytucjonalisty dra Ryszarda Piotrowskiego obecnie wpisany do ustawy termin nie powinien być kwestionowany. – Vacatio legis standartowo jest 14-dniowe, a nawet może być krótsze, jeśli przemawia za tym ważny interes, np. równowagi budżetu – tłumaczy.