Najwięcej zarobią w tym roku Rothschild, Nomura, Goldman Sachs i ING, które pracują przy największej od kilku lat transakcji na rynku – sprzedaży Polkomtelu. Analitycy wyceniają spółkę na 15 – 16 mld zł, ale może pójść nawet za 18 mld zł. Tyle, i zarazem najwięcej z siedmiu potencjalnych inwestorów, zaproponował Zygmunt Solorz-Żak. Miliardami złotych z tej transakcji podzielą się KGHM, PKN Orlen, PGE, Vodafone i Węglokoks, miliony trafią do doradzających przy niej banków.

Więcej transakcji

Za obsługę transakcji Plusa wynagrodzenie każdego banku może się wahać między 15 a 20 mln zł. Ale to nie wszystko, bo jeśli dojdzie do sprzedaży, pojawi się jeszcze premia za sukces (tzw. success fee). Standardowo jej wysokość może wynieść od 0,2 proc. do nawet 2 proc. wartości transakcji. Przy 18 mld zł 2-proc. prowizja dawałoby więc aż 360 mln zł.

Specjalista od fuzji i przejęć, interesujący się tą transakcją, mówi nam jednak, że takiej kwoty w tym przypadku nie będzie. W dużych operacjach ustala się pewien pułap, którego nie można przekroczyć. Nasz informator twierdzi, że jeżeli chodzi o Plusa, razem z success fee kwota wynagrodzenia do podziału może sięgnąć 150 – 160 mln zł.

To jednak niejedyna transakcja, na której banki i doradcy zbiją w tym roku kokosy. Po ubiegłorocznym zastoju polski rynek przejęć i fuzji nagle przyspieszył. – Wpływa na to większa dostępność finansowania ze strony banków, a także wzmożona aktywność prywatyzacyjna rządu – mówi „DGP” Jacek Chwedoruk, prezes Rothschild Polska.

Rothschild to bank, który zarobi najwięcej. Oprócz Polkomtelu pracuje przy sprzedaży TP Emitel, która może się zakończyć w najbliższych dniach. Znajdująca się w finale Innova Capital, według informacji „DGP”, proponuje za spółkę około 1,4 mld zł. Bank został też wybrany do sprzedaży Telefonii Dialog. Razem z Credit Suisse pracuje przy Enei.

Kolejne wielkie transakcje to sprzedaż PKP Cargo (wartość transakcji może wynieść 1,75 mld zł), przy której doradzają BZ WBK i McKinsey. Z kolei Nomura współpracuje przy sprzedaży Możejek.

Zyski dla każdego

Bankierzy i analitycy, z którymi rozmawialiśmy, szacują, że wynagrodzenie banków doradzających sprzedającym może wynieść w sumie około 150 mln zł. – To szacunki zbliżone do prawdy, choć biorąc pod uwagę wszystkie koszty związane z takimi procesami, kwota ta może być jeszcze większa – dodaje Jacek Chwedoruk.

Zarobią też doradcy pracujący dla kupujących. Zazwyczaj są to dwa podmioty: bank i kancelaria prawnicza. Wysokość wynagrodzenia w takim przypadku można szacować na około 1 mln zł miesięcznie. Gdy w pewnym momencie zainteresowanych Polkomtelem było 20 podmiotów (złożyły w sumie 13 ofert, niektóre w konsorcjach), na rynku pojawił się problem. Osoba znająca kulisy transakcji mówi, że zabrakło renomowanych banków inwestycyjnych, które mogłyby obsłużyć potencjalnych kupujących.