Baryłka ropy na giełdzie w Londynie w pewnym momencie kosztowała wczoraj już ponad 119 dolarów. Analitycy TMS Brokers w najnowszej analizie prognozują, że w najbliższych dniach cena baryłki utrzyma się na poziomie ok. 118 dolarów, a później może wzrosnąć nawet do 135 dolarów. Jeżeli przebije ten poziom, górną granicą będzie tylko niebo.

Nerwowo jest także w walutach. Wczoraj złoty osłabł w stosunku do najważniejszych walut o kilka groszy. Frank szwajcarski kosztował już ponad 3,14 zł. Po południu nasza waluta odrobiła część strat, ale sytuacja daleka jest od stabilizacji. Niepewność na świecie przełożyła się też na naszą giełdę. Sesja zaczęła się dużymi spadkami. W ciągu dnia indeksy zaczęły odrabiać straty. Ostatecznie po południu WIG20 zbliżył się do zamknięcia ze środy.

– Na razie nie robiłbym tragedii ze słabnącego złotego czy drożejącej ropy. Problem pojawi się wtedy, gdy nerwowa sytuacja w Afryce będzie się przedłużać – mówi Jarosław Janecki, główny ekonomista banku Societe Generale.

Analitycy nie mają wątpliwości, że całe zamieszanie na rynkach spowodowane jest sytuacją w Afryce Północnej, a szczególnie w Libii. Dziś nikt nie wie, jak potoczą się losy tego kraju. W zależności, jaki scenariusz się ziści, zmiany polityczne w Libii i w innych krajach tamtego rejonu świata mogą mieć poważne konsekwencje dla koniunktury gospodarczej na całym świecie. – Jeżeli władzę zaczną przejmować fundamentaliści, możemy mieć do czynienia z kryzysem naftowym o skali porównywalnej do tego z końca lat 70. ubiegłego wieku – uważa Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Ekonomista Societe Generale dodaje, że zamieszki w Afryce wybuchły w bardzo niekorzystnym momencie. Drożejąca ropa powodować będzie presję inflacyjną, a to może skłaniać banki centralne do zaostrzenia polityki monetarnej. – Podwyżki stóp przez EBC mogłyby negatywnie wpłynąć na wciąż wątły wzrost gospodarczy w Europie – mówi Jarosław Janecki.

Zdaniem ekspertów w przyszłym tygodniu powinno być spokojniej. – Dni dyktatora Libii są policzone. Informacja o oddaniu przez niego władzy powinna podziałać na rynki bardzo dobrze. U nas RPP pewnie podniesie stopy, a to pomoże złotemu – mówi Marek Rogalski. Ale to będzie chwilowe uspokojenie.